Perfumy Kleopatry – egzotyczne przeżycia

Początek książki, przyznaję, jest dość niespodziewany i może Czytelnika w pewnym sensie zniechęcić do „Perfum Kleopatry”. Fakt, autorkę nieco poniosła fantazja, lecz mimo tego zgrzytu polecam nie skreślać jej. Później okazuje się, że historia w niej opowiedziana to coś więcej niż tylko opis życia kobiety wyzwolonej, która po stracie męża postanowiła oddać się najbardziej wyuzdanym praktykom seksualnym. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że „Perfumy Kleopatry” to nadal książka mająca oddawać przede wszystkim doznania erotyczne. Niemniej jednak doceniam to, że pisarka nie skupiała się wyłącznie na tym, jak to bywa w podobnych, nomen omen, pozycjach. Umieszczenie tej opowieści w czasach II wojny światowej jest rozwiązaniem szczęśliwym i nie. Właśnie z tym wiąże się ten zgrzyt na samym początku. Z drugiej strony zostało to bardzo ciekawie wykorzystane przy tworzeniu fabuły.

Podobnie jak w „Blond gejszy”, również w „Perfumach Kleopatry” autorka przedstawia niezwykłą kobietę w egzotycznym kraju. Choć bohaterki obu tych powieści zostały stworzone przez tę samą kobietę, są od siebie zupełnie różne. Lady Eve Marlowe to kobieta, która doskonale zna swoje ciało i wie czego chce od życia. Smutne jest jednak to, że tak bardzo zostaje zniszczona przez swoje obsesje, dotyczące głównie mężczyzn i narkotyków. Z drugiej strony ma ona do powiedzenia i zrobienia coś więcej niż wyłącznie seks. I to mi się w niej podoba. Że nie jest mimozą i potrafi jednak postawić na swoim.

Dodaj komentarz