Perswazje – miłość wszystko zwycięża

Jak ja lubię wracać do tego świata, gdzie miłość zawsze, w ten czy inny sposób, musi zwyciężyć wszelkie przeszkody! Tam, gdzie główna bohaterka zawsze jest inteligentna i to, niestety, raczej nastręcza jej kłopotów niż przywilejów. I gdzie uprzednie nieporozumienia są niczym w obliczu prawdziwego uczucia. Nie mam pojęcia jak to się dzieje, że Jane Austen tak na prawdę wciąż opiera się na tej samej koncepcji, a mimo to za każdym razem kiedy czytam inną jej książkę mam wrażenie, że opowiada za każdym razem inną historię. Nie jest to tylko kwestia innych bohaterów, imion, miejsc czy pomniejszych sytuacji. To wszystko, owszem, łączy się w jakąś większą całość, lecz jest doprawione czymś jeszcze; czymś nieuchwytnym, co sprawia, że wszystko nabiera nowych barw.

Tak i tym razem, czytając „Perswazje”, nie zawiodłam się na swojej ulubionej autorce. Znalazłam w książce wszystko, co tak bardzo lubię: miłość, przyjaźń, złamane niegdyś serca i uczucie, które przetrwało próbę czasu. A wszystko to okraszone niezmiennie zachwycającym stylem Jane Austen i jej językiem, który po tylu latach od ukazania się książki wciąż tak samo dobrze oddaje atmosferę i zwyczaje tamtych czasów, wszystko to, co składa się na urok jej książek. Jednym słowem: najlepsza lektura dla kobiet, które lubią twórczość tej pisarki. Lub romanse w ogóle. Szczególnie w taką nieciekawą pogodę dobrze jest się uśmiechnąć do siebie nad dobrą książką.

Dodaj komentarz