Po drugiej stronie – bajka dla dorosłych

O czym jest ta książka?

Na poboczu drogi zostaje znaleziony samochód. Siedzący w środku półnagi, zakrwawiony mężczyzna rzuca się z nożem na funkcjonariuszy, który go znaleźli. W krótkim czasie odnajduje się rodzina mężczyzny, lecz on sam nie pamięta niczego, co stało się przed tym, zanim go znaleziono. Nieco wcześniej. Adam jest KIMŚ w Warszawie z czasów wojny. Nie ma wątpliwości, że potrafi się w życiu ustawić pod względem materialnym. Także jeśli chodzi o znajomości z odpowiednimi ludźmi – nie ma najmniejszych problemów. Izaak jest Żydem, a życie w getcie zdecydowanie nie jest szczytem niczyich marzeń. Lecz mimo to stara się być szczęśliwy ze swoją ukochaną. Kiedy ginie, ona zostaje, lecz już nie sama. Swego syna, Stanisława chroni bardziej, niż swoje własne życie. By zapewnić mu przyszłość decyduje się związać z Jerzym, partyzantem. On daje jej kolejne dziecko, Aleksandra. Nieco później. Aleksander mieszka sam. Jest artystą, lecz większość pieniędzy, jakie na tym zarabia wydaje na picie. Antoni ma dobrą pracę, mieszkanie, ogólnie można o nim powiedzieć, że jest szczęśliwy. W ramach zasłużonego urlopu wybiera się połazić po ukochanych Bieszczadach. Natalia ciężko pracowała na swój wygląd. Teraz zaś może pochwalić się pięknym i zadbanym ciałem, którym kusi mężczyzn. Ma ich kilku, a każdy z nich dba, by żyła jak księżniczka. Oczywiście w tajemnicy przed żoną. Monika i Cypis spotykają się przypadkiem, na skłocie. Ona piękna, on niepozorny. A mimo to, wyłowiła go z tłumu. Z pozoru nic ich nie łączy, lecz jest jedna rzecz, której nikt z nich się nie oprze. NÓŻ.

Czytałam kilka lat temu niezwykle ciekawy artykuł o mężczyźnie bez nazwiska ani imienia. Bez pamięci. Bez jakiejkolwiek wiedzy o swojej przeszłości. Przeszukanie baz zaginionych fundacji ITAKA i policyjnych rejestrów nie przyniosło żadnych rezultatów. Nikt tego mężczyzny nie szukał. Nie był też ukrywającym się przestępcą. Szeroko zakrojona akcja miała na celu odnalezienie bliższej lub dalszej rodziny, znajomych. Kogokolwiek, kto mógł znać tego człowieka. Nie zgłosił się nikt. To skojarzenie przyszło samo, kiedy zaczęłam czytać „Po drugiej stronie”. W powieści co prawda odnalazła się rodzina, niemniej jednak pamięć o poprzednim życiu nie wróciła. Nie wiem, co byłoby gorsze. Nie mieć nikogo, żadnej bliższej rodziny czy mieszkać pod jednym dachem z obcymi ludźmi, twierdzącymi, że są mężem/żoną/dzieckiem… Przerażająca wizja. Z drugiej strony, jest w tym coś fascynującego. Za takim człowiekiem może stać jakaś niesamowita historia. Mógł być przeciętnym Kowalskim równie dobrze jak i ratującym ludziom życie kardiochirurgiem. Bosem mafii. Kimkolwiek. A my najprawdopodobniej nigdy nie dowiemy się ani kim był, ani w jaki sposób stracił pamięć.

Na tej właśnie kanwie mam wrażenie zostało zbudowane „Po drugiej stronie”. Zastanawiania się jaka historia stoi za człowiekiem, który w wyniku wypadku stracił pamięć. Tutaj co prawda, jak już wcześniej wspominałam, mężczyzna wrócił do swojej (czy aby na pewno?) rodziny, jednak nie wiadomo w jaki sposób znalazł się półnagi, zakrwawiony w stojącym na poboczu samochodzie. Z nożem w ręku, którym zaatakował ludzi, którzy go znaleźli. I tutaj zaczyna się prawdziwa opowieść. A może nie? Czyżby autor bawił się z nami i nagle zaczął pisać o czymś innym, kompletnie oderwanym od początku, który nam zaserwował. Ostrzegam, to jest książka dla ludzi o mocnych nerwach. Ludzi cierpliwych, którzy będą siedzieć nad tą powieścią do samego końca, powoli odnajdując się w stworzonym przez autora świecie. Ten zaś przypomina nieco kolaż. Złożony z wydarzeń, miejsc, ludzi i czasu. Przeplatają się w nim wątki różnych postaci, żyjących w różnych czasach. Raz żydowskie getto, a raz współczesna Warszawa. Dzieci, dziadkowie rodzice. Wszystko wymieszane i poplątane, jak wysypane z worka pomysły – prosto na stół, bez ładu i składu. Dlatego trzeba tutaj cierpliwości, bo to bardzo misterny bałagan. Bardzo przemyślany.

Aż w końcu wyciągamy z tej plątaniny jedną konkretną nitkę. Ja to sobie wyobrażam ją jak taki cienki, lecz mocny sznur w odcieniu głębokiej czerwieni. Niby gdzieś już wcześniej przebłyskiwała, ale jednak dopiero teraz widać ją w całej okazałości. Od teraz ta czerwona nitka będzie prowadzić nas przez resztę powieści, meandrując pomiędzy poszczególnymi częściami fabuły i splatając je ze sobą w jedną całość. Powoli, choć konsekwentnie dążąc do ostatecznego końca. Jest coś niesamowitego w tym mieszaniu się ze sobą światów i ludzi, czasów i zdarzeń. Wszystko to jest dokładnie zaplanowane, wyliczone i zaprojektowane od początku do końca. Po to by czytelnika wciągnąć, zaciągnąć i przyciągnąć. Przykuć grubym łańcuchem do lektury. Być może brzmi jakby to miała być tortura, lecz zapewniam, że ta książka to jedna wielka czytelnicza przyjemność. W tytule określiłam ją bajką dla dorosłych. I nie bez powodu. Wszyscy ci, którzy wychowali się na bajkach bez problemu dostrzegą tutaj kilka charakterystycznych rzeczy. Czemu dla dorosłych, nie muszę chyba nikomu wyjaśniać. Nie każda bajka wszak musi kończy się dobrze i obywać bez ofiar śmiertelnych.

Klimat tej książki jest jedną z jej największych zalet. Zaraz obok tak bardzo misternie skomponowanej fabuły i świata, w którym wszystko się zdarzyć może. Różnorodność bohaterów jest po prostu porażająca. Muszę przyznać się uczciwie, że jestem pod wielkim wrażeniem tej książki jako całości, jak i poszczególnych jej części składowych. Jest to zdecydowanie powieść, obok której nie da się przejść obojętnie. Choć wrzucam to ogólnie w kategorię „fantastyka”, to bardziej odpowiednio byłoby powiedzieć, że to taki miks klimatów, wątków i wszystkiego co dobre w literaturze. Jest trochę grozy, trochę filozofowania, trochę seksu i trochę zbrodni. Takie połączenie wszystkiego co najlepsze w taką książkę-bombę, która robi wielkie BUM! w naszej głowie po przeczytaniu. Swoją drogą, z czytaniem tej książki jest jak z wchodzeniem na wysoką górę. Po drodze widzimy kawałek, łąki, trochę strumyka, gdzieniegdzie jakieś pojedyncze domki. I nagle, kiedy znajdujemy się na szczycie, przed oczami mamy wreszcie CAŁOŚĆ. Wszystko co widzieliśmy po drodze nagle nabiera sensu i odnajduje swoje miejsce w tym idealnym obrazie. Tak jest i tutaj. Chcesz się przekonać dlaczego? Przeczytaj. Teraz już nie masz innego wyjścia. Musisz przejść na drugą stronę.

Niestety, nie udało mi się odnaleźć oryginalnego artykułu, o którym mówiłam na samym początku. Jeśli ktoś ma go jednak ochotę przeczytać, to jest dostępny na tej stronie. Nawet jeśli wygląda podejrzanie, to warto ten tekst przeczytać. Jest niesamowity.
Oryginalne źródło: „Duży Format” (Gazeta Wyborcza) 2003/12/22

Dodaj komentarz