Pochłaniacz – nowa jakość kryminału

Wreszcie przyszedł ktoś, kto nadał zupełnie nowe znaczenie słowu „kryminał”. Przeczytałam ich trochę w swoim życiu i mogę ogólnie powiedzieć, że większość z nich opiera się na jednym schemacie: główny bohater jest policjantem/detektywem, chodzi gdzieś i stara się rozwiązać zagadkę, ale morderca wciąż jest o krok dalej niż on. Wszystko fajnie, tylko po jakimś czasie staje się to jednak nieco nużące. Dlatego książka Katarzyny Bondy wnosi tak wiele świeżości do tego świata. Przede wszystkim dlatego, że pokazuje prawdziwą pracę policji i prokuratury. Podziwiam ją za to jak wielką pracę wykonała zbierając wszelkie możliwe informacje na temat sposobu prowadzenia śledztwa, przesłuchań, metod, jakie stosują kryminalistycy. Coś niesamowitego.

Dodajmy do tego niezwykle skomplikowaną i nawarstwiającą się historię. Autorka nie ogranicza się bowiem jedynie do pokazywania nam świata z perspektywy głównej bohaterki. Mamy tutaj pełen wgląd w obraz sytuacji, a mimo to do samego końca zagadka morderstwa pozostaje nierozwiązana. Wszystko to składa się na dość obszerne dzieło, ale to jednak nie powinno nikogo odstraszyć, a jedynie zachęcić, ponieważ świadczy to o pracy jaka została włożona w jego powstanie. Choć może na początku ciężko jest zrozumieć po co opisywane są niektóre wydarzenia, to jednak po pewnym czasie można dostrzec metodę w tym szaleństwie i nagle okazuje się, że gdyby nie został wprowadzony choćby najmniejszy z nich cała opowieść wiele by straciła na tym.

Także pod względem językowym książka jest niesamowicie wręcz dopracowana w najmniejszych szczegółach. Czyta się ją z zapartym tchem, lekko i łatwo. Moim zdaniem jest to jedna z najlepszych polskich książek ostatnich lat. W kategorii „kryminał” spokojnie może konkurować z trylogią Millennium czy innymi dziełami skandynawskich pisarzy. Aż ciśnie się na usta „cudze chwalicie…”. Niezależnie jednak od wszystkiego, jest to książka, którą na prawdę warto przeczytać. Myślę, że nawet osoby, które z reguły nie przepadają jakoś szczególnie za kryminałami znajdą w niej coś dla siebie, z racji tego, że „Pochłaniacz” jest książką w jakimś sensie łączącą w sobie kryminał z powieścią obyczajową. Szczerze zachęcam do przeczytania. W niedługim czasie ciąg dalszy, czyli „Okularnik”.

Dodaj komentarz