Połączeni. Znajdź mnie – miłość nigdy nie jest łatwa

O czym jest ta książka?

Życie z JC nie było dla Gwen łatwym zadaniem. Jednak świat bez niego wydaje się być jeszcze gorszy. Pomimo tego, że obiecał ją odnaleźć, młoda kobieta zaczyna mieć wątpliwości co do tego, czy ma jeszcze na co czekać. Każdy kolejny dzień spędzony na rozpamiętywaniu przeszłości rani ją coraz bardziej. Pogrążona w rozpaczy zaczyna spotykać się z kimś innym, byle tylko zapomnieć o ukochanym. A kiedy ten wreszcie powraca do świata, Gwen wciąż nie ma pewności, czy JC zdoła ją odnaleźć. Ani czy cokolwiek da się jeszcze między nimi naprawić.

Po przeczytaniu tomu pierwszego byłam zachwycona historią Gwen i JC. Co zresztą jest zauważalne po przeczytaniu kilku zdań z mojej recenzji tej książki. Kiedy więc wreszcie się doczekałam i dostałam w swoje ręce kontynuację, czyli „Znajdź mnie” oczekiwałam prozy równie dobrej, jeśli nie lepszej. Niestety, muszę przyznać, że mnie nie porwała i w zasadzie nieco rozczarowała. Pod względem fabularnym miałam wrażenie, że autorka poszła sobie trochę na skróty i wymyśliła całą tę historię tylko po to, aby czym ten drugi tom wypełnić. Od początku jest jasne, jak się to wszystko skończy, niemniej jesteśmy świadkami sztucznie budowanego napięcia i nastroju wyczekiwania na… No właśnie, na co? Na to, żeby dowiedzieć się, że wszystko skończy się dobrze, co i tak jest wiadome od samego początku? Jasne, można powiedzieć, że to zwykłe narzekactwo, bo przecież w każdej takiej książce wszystko się kończy dobrze. Chodzi mi tutaj raczej o drogę, jaką prowadzi autorka nas i swoich bohaterów. Nie spodobało mi się to bardzo. Oczekiwałam czegoś mniej sztucznego.

Jeśli chodzi o pozytywy, to zdecydowanie mocną stroną „Znajdź mnie” są bohaterowie. Wszyscy są dla siebie jak rodzina, bez względu na to, czy faktycznie łączą ich więzy krwi. To tworzy taki bardzo ciepły i miły nastrój w tej powieści. Niezależnie od tego, co się dzieje w fabule, oni nadal są bardzo autentyczni. Trochę jak dobrzy aktorzy grający w kiepskim filmie. Miło mi było wejść do świata, w którym przyjaciele autentycznie troszczą się o siebie i wpierają nawzajem w trudnych chwilach. Sceny zazdrości i wrogości pomiędzy rywalami konkurującymi o względy Gwen to też nie byle co. Każda z postaci, nawet te występujące gdzieś pobocznie, ma swój charakter objawiający się w gestach i słowach. To jednak występuje we wszystkich książkach tej autorki, jakie zdarzyło mi się przeczytać. Niemniej zwracam na to uwagę, ponieważ uważam to za na prawdę duży plus, który nadaje wyrazisty rys charakteru całej powieści. W końcu nikt nie lubi czytać książek, których nijacy bohaterowie nie mają nic ciekawego do powiedzenia i właściwie to niczego sobą nie reprezentują.

Podobnie jak przy części pierwszej chcę wspomnieć o tłumaczeniu. Trzeba to przyznać, że zrobione jest z autentyczną pasją i świetnie dobranym do stylu książki językiem. To głównie dzięki temu tak przyjemnie, mimo wszystko, czyta się tę powieść. Z pewnością nie jest łatwo dobrać odpowiednie słowa, gdyż brak ich w naszym języku jest dość poważny. Niemniej tutaj zostało to dograne w chyba najlepszy możliwy sposób. Sceny erotyczne nie rażą zbytnią wulgarnością. Są raczej zmysłowe i piękne, niż czysto seksualne. To ważne w tego typu lekturze, żeby nie zabić jej ducha zbytnim sprowadzaniem tego do mechanicznych czynności. Przecież właśnie po to czytamy książki, aby poznać świat z jego lepszej, upiększonej strony. I generalnie tutaj tak jest. Nawet pomimo tego, że fabuła pozostawia wiele do życzenia, uważam, że to co najmniej dobra książka. W moim odczuciu z pewnością średnia w porównaniu do pozostałych powieści autorki. Niemniej ma w sobie to coś, co sprawia, że je książki czyta się z przyjemnością od pierwszej do ostatniej strony.

Dodaj komentarz