Powrót z gwiazd – po co?

Wydaje nam się, że wyprawa w kosmos, to wspaniała przygoda. Jak to jednak jest na prawdę? Odpowiedzi na to pytanie udziela nam Lem w swojej książce „Powrót z gwiazd”. Jego bohater, Hal Bregg, jest jednym z uczestników wyprawy, która po około 150 latach, licząc wg czasu ziemskiego oczywiście, wróciła z powrotem na Ziemię. Dla nich ten powrót nie jest rzeczą łatwą. Przez ten czas, który oni spędzili wśród gwiazd cała cywilizacja uległa ogromnemu przeobrażeniu. Wszystkie wartości, cała kultura, którą znali przed odlotem przestała istnieć. I nawet nie postęp techniczny, ale właśnie ten kulturowy jest dla nich największym szokiem. Stworzone bowiem to nowe społeczeństwo jest jak gumowa bańka bezpieczeństwa. Żadnego ryzyka, strachu, jakichkolwiek przejawów brutalności. Słowem – niczego, co by przypominało czasy ich młodości.

Hal Bregg był pilotem wyprawy, która spędziła w kosmosie 10 lat. Kiedy wraca na Ziemię zastaje ją zupełnie odmienną od tej, którą zapamiętał. Wszystko jest dla niego nowe, a ponieważ nie zgodził się na pozostanie w Adapcie dłużej niż kilka dni, jest teraz kompletnie zagubiony w tym zupełnie obcym mu miejscu. Nie tylko nie ma orientacji w terenie, gdyż to co kiedyś było miastem, dziś jest jednym wielkim wielopoziomowym centrum, gdzie na każdym piętrze widać to samo niebo. Z powodu swego odmiennego od reszty ludzi wyglądu wzbudza powszechny lęk. W jakiś jednakże sposób udaje mu się funkcjonować w tym dziwnym świecie pełnym automatów, gdzie ubrania kupuje się we flakonikach, a prysznic został zredukowany do czyszczącego podmuchu powietrza. Aby móc w spokoju odpocząć i poczytać decyduje się wyjechać na wakacje do wynajętej razem z nieznanym mu małżeństwem willi. Okazuje się, że dopiero tutaj, po poznaniu tych ludzi, zaczyna się dla niego prawdziwa droga przez piekło, gdy musi wybierać po między tym, czego chce, a tym co będzie dobre dla wszystkich zainteresowanych.

„Powrót z gwiazd” to książka, którą czyta się z przedziwnym uczuciem odrealnienia, pomimo, że wszystko to, co się przewija wtedy człowiekowi przed oczami jest niezwykle rzeczywiste. Książki Lema mają właśnie to do siebie, że bardzo ciężko jest je zrecenzować; to po prostu trzeba przeczytać, stanąć twarzą w twarz, stać się tym kosmicznym przybyszem, który jest zarazem swój i obcy na swojej rodzinnej planecie. To książka niewątpliwe trudna, szczególnie jeśli ktoś nie siedzi w tym gatunku zbyt długo, lecz zdecydowanie bardzo godna uwagi. Porusza nie tyle temat samej wyprawy, ile jej skutki, jak wpływa na człowieka, który tam był, przeżył to, stracił w kosmosie swoich towarzyszy, sam niejednokrotnie narażony na ogromne niebezpieczeństwo. I po tym wszystkim, po całych latach życia w niewypowiedzianym stresie powrót do społeczeństwa, gdzie króluje spokój i zero ryzyka jest dla niego niemałym wstrząsem. I to o tym właśnie jest ta książka: o zachowaniu człowieka, kiedy zostaje przeniesiony z jednej skrajnej sytuacji w drugą, zupełnie odmienną.

Dodaj komentarz