Przebudzenie Olivii – miłość od pierwszej strony

O czym jest ta książka?

Życie nigdy nie rozpieszczało Olivii Finnegan. Pozostawiona sama sobie, nie ma nikogo, kto pomógł by jej pogodzić się z niełatwą przeszłością. Po wydaleniu z poprzedniej uczelni, stypendium jakie otrzymuje na Uniwersytecie w Colorado może okazać się jej ostatnią szansą na normalne życie. Niestety, demony ścigające ją od dzieciństwa przyjechały za nią nawet tutaj. Chociaż bardzo stara się dać z siebie wszystko, to może nie być wystarczające. Jednak uczelnia, na której się znalazła, ma jej do zaoferowania coś więcej niż samo stypendium. Trenerem żeńskiej drużyny biegaczek jest Will Langstrom, którego życie również nie jest usłane różami. Pomimo początkowej niechęci do Olivii postanawia pomóc jej poradzić sobie z dręczącymi ją lękami i stać się w pełni profesjonalnym sportowcem. Nie spodziewa się jednak, że pojawienie się w jego życiu tej nieokiełznanej dziewczyny przyniesie sporą dawkę emocjonalnych komplikacji.

Są takie książki, które kocha się od pierwszej przeczytanej strony. I „Przebudzenie Olivii” zdecydowanie taką książką jest. Szczerze powiem, że nie spodziewałam się, że będę aż tak zachwycona lekturą. Zdecydowanie była to jedna z najlepszych książek z kategorii romansu/erotyki, jakie przeczytałam w ubiegłym roku. Z powodzeniem można ją porównywać do bardzo dobrych przecież książek autorstwa Laurelin Paige. Wielkim plusem tej książki są z pewnością świetnie odmalowani, pełnokrwiści bohaterowie. Olivia i Will stanowią świetną parę, a ich miłosne i nie tylko perypetie czyta się z wypiekami na twarzy. Silne charaktery obojga sprawiają, że w ich relacji aż iskrzy, co zdecydowanie sprzyja jakość lektury. Na prawdę rzadko zdarza mi się powracać do już raz przeczytanej książki, ale coś ciągnie mnie w stronę ponownego zapoznania się z „Przebudzeniem Olivii”. Książka jest na prawdę świetna i warta uwagi. Wnosi lekki powiew świeżości do świata wypełnionego nieco ogranymi już schematami. Co prawda wątek zakazanego uczucia pomiędzy uczennicą a nauczycielem nie jest czymś nowym, lecz już styl pisania autorki z pewnością. Lekkości pióra powinno jej zazdrościć liczne grono bardziej doświadczonych literatów. Skrząca się humorem i zaskakująca wyczuciem chwili powieść zapadła mi mocno w pamięć i zdecydowanie skłoniła do wypatrywania kolejnych pozycji tej autorki.

Sama historia Olivii i Willa nie jest może jakoś specjalnie wyszukana czy skomplikowana. A jednak ma w sobie siłę, która sprawia, że od pierwszych stron czytelnik czuje się wciągnięty w wir wszystkiego co dzieje się wokół tej pary. To niesamowite, jak szybko i łatwo przyszło mi zżyć się z głównymi bohaterami. Do tego stopnia, że żałowałam po zakończeniu lektury, że skończyłam czytać tak szybko. Naprzemienna narracja pozwala zapoznać się z zarówno z emocjami jednej, jak i drugiej strony. Pewnie już to mówiłam, ale na prawdę bardzo lubię ten sposób opowiadania historii. Daje fajny ogląd na wszelkie aspekty związku rozwijającego się na stronach powieści. Pozwala również poznać więcej z przeszłości głównych bohaterów. Która akurat w „Przebudzeniu Olivii” odgrywa całkiem ważną rolę w całej opowieści. W tym przypadku również pozwala to śledzić czytelnikowi zmianę jaka powoli następuje we wzajemnych relacjach dwójki bohaterów. Od pełnego niechęci początku, kiedy to ledwie tolerowali nawzajem swoją obecność, aż do momentu w którym odkryli, że jedyną dla nich drogą pozostaje poddanie się uczuciu, które wybuchło między nimi z niespodziewaną dla nikogo siłą.

Z pewnością da się w tej książce doszukać jakichś niedociągnięć. Zdaję sobie doskonale sprawę, że nie jest to światowej klasy arcydzieło. Ale z drugiej strony ciężko mi jest nie zachwycać się tą książką i jej nie chwalić. Bo czyta się ją na prawdę świetnie. A przecież właśnie o to w literaturze chodzi: by czerpać z niej przyjemność. Pod tym względem „Przebudzenie Olivii” jest powieścią idealną. Ciekawa fabuła, która wciąga od pierwszych przeczytanych zdań. Bohaterowie z krwi i kości, których nie sposób jest nie polubić. Dołożyć do tego trzeba również skrzący się humorem język autorki, który dzięki świetnemu tłumaczeniu także w przekładzie brzmi świetnie. No i wyczucie stylu, które pomogło autorce uniknąć niezręczności w delikatnych scenach erotycznych. Wszystko to składa się na świetną książkę, którą czyta się z wielką przyjemnością i która na długo zapada w pamięć czytelnika. Jeśli w rzeczywistości pamiętamy tylko rzeczy dobre, a wyrzucamy z pamięci przykre wydarzenia, to książka „Przebudzenie Olivii” będzie mi towarzyszyła jeszcze przez bardzo długi czas.

Dodaj komentarz