Przysięga krwi – najtrudniej jest pokonać swoją słabość

przysięga krwi

Czasem najtrudniej jest podjąć tę decyzję, która wymaga od nas poświęcenia drugiej osoby dla własnego pragnienia. Jednak Rose nie wahała się ani chwili, wiedząc co musi zrobić, aby wypełnić milczącą obietnicę daną niegdyś Dymitrowi. Choć wie, że wiele osób zawiedzie swoim postępkiem, to i tak decyduje się na straceńczą misję ratowania Dymitra przed nim samym. Z tego powodu w dniu swoich osiemnastych urodzin składa rezygnację ze szkoły i pozostawiając swoją najlepszą przyjaciółkę samą sobie jedzie do Rosji, aby tam odnaleźć ukochanego. Po drodze poznaje wielu nowych ludzi, w tym także i rodzinę Bielikowa, której opowiada co się z nim stało. W końcu też udaje jej się dotrzeć do Nowosybirska, gdzie ma nadzieję na rychłe odnalezienie Dymitra. Jednak ich spotkanie nie przebiega do końca tak, jak to sobie wyobrażała.

Tym czasem w Akademii św. Władimira wiele się dzieje. Szkoła zyskała nowego dyrektora, a z czasem Lissa także nową przyjaciółkę. Wkrótce okazało się, że Avery zaczyna zajmować miejsce, której do tej pory dzierżyła Rose, lecz po jej wyjeździe wszystko się zmieniło. Młoda wampirzyca nie zdawała sobie jednak sprawy z tego, że intencje jej nowej przyjaciółki nie są tak do końca wspaniałe, jakby się mogło wydawać i tylko więź z najlepszą przyjaciółką uratowała ją od niezbyt wspaniałego losu podwładnej Avery.

Z przyjemnością wraca się do tego cyklu. Choć może jest skierowany do młodszych czytelniczek, to jednak coś w tych wszystkich przygodach Rose urzekło i mnie. Jest ich tak wiele, a pod wpływem tego wszystkiego bohaterka zmienia się na naszych oczach wręcz niewiarygodnie. Z nieodpowiedzialnej i upartej osoby, przeistacza się w wyważoną i na prawdę dobrą w swoim fachu wojowniczkę, która potrafi zadbać o wszystko. Mimo pewnych problemów, które ostatecznie miewa w życiu każdy z nas, jakoś sobie z tym wszystkim w końcu radzi i zawsze ma pomysł na wyjście z sytuacji. Dzięki temu jest postacią, którą na prawdę można polubić w tym całym zamieszaniu.

Dodaj komentarz