Psiego najlepszego – psi zawrót głowy

O czym jest ta książka?

Josh prowadzi nieskomplikowane życie. Mieszka sam odkąd jego ukochana postanowiła go zostawić. Nie utrzymuje bliższych stosunków w zasadzie z nikim, nawet swoją siostrą. I absolutnie nie ma zamiaru niczego w swoim świecie zmieniać. Kiedy więc dzwoni do niego sąsiad z prośbą o zaopiekowanie się psem, Josh zdecydowanie odmawia. Szybko okazuje się jednak, że został postawiony przed faktem dokonanym. Suczka imieniem Lucy zostaje brutalnie porzucona pod drzwiami jego rodzinnego domu. Problemy spadają na niego dość nieoczekiwanie: nie mając najmniejszego doświadczenia w opiece nad domowymi zwierzętami, Josh musi nie tylko zaopiekować się Lucy, ale również jej nowo narodzonym potomstwem. Na szczęście na jego drodze staje również Kerri, pracownica lokalnego schroniska dla zwierząt. Wspólnie spędzony czas zbliża ich do siebie, ale również wytwarza niezwykłą więź między Joshem i podrzuconymi mu zwierzakami. Wielkimi krokami zaś zbliża się Boże Narodzenie i czas na oddanie maluchów do adopcji.

Ten, kto czytał książkę „Był sobie pies” ma jako takie pojęcie o twórczości tego autora. Wszyscy pozostali powinni dobrze się przygotować na wielką dawkę emocji i wzruszeń. Muszę przyznać, że „Psiego najlepszego” uważam za książkę lepszą od jej poprzedniczki. Chociażby ze względu na to, że nie ma tutaj tego okropnie denerwującego pomijania upływającego czasu. Fabuła na szczęście rozwija się zgodnie z wszelkimi prawidłami sztuki literackiej i trzeba przyznać, że przedstawia się dość ciekawie. Oczywiście, główną rolę w całej książce odgrywają zwierzaki, niemniej jednak wątek romantyczny jest równie silnie reprezentowany. Nie jest to z pewnością relacja rozwijająca się w jakimś zawrotnym tempie. Raczej powolne poznawanie się dwojga ludzi, niepozbawione pewnych potknięć z jednej czy drugiej strony. Ogólnie rzecz biorąc, wątek bardzo przyjemny w odbiorze. Bardziej jednak niż to wszystko podobała mi się powolna metamorfoza, jakie został poddany główny bohater.

Muszę przyznać, że bardzo sobie cenię takie książki, w których bohater czy bohaterowie zmieniają się pod wpływem różnych wydarzeń. Dlatego też właśnie ta przemiana Josha z „Psiego najlepszego” podbiła moje serce. Z człowieka nie mającego najmniejszego pojęcia o tym, jak zajmować się psem, zmienił się w kogoś, dla kogo są one całym życiem. Ból, jaki odczuwał oddając swoich podopiecznych do adopcji można było wręcz poczuć czytając o nim na kartach powieści. Poza tym, w momencie rozpoczęcia całej historii jest człowiekiem samotnym, można wręcz powiedzieć, że nieszczęśliwym w swojej samotności. Tak, jak już wspominałam na początku, zostawiła go ukochana, a jego relacje z najbliższą rodziną są nawet bardziej niż napięte. Nie ma też żadnych bliższych znajomych, oprócz pary, z którą widuje się od czasu do czasu. Kiedy więc w jego życie z hukiem wkracza cała zgraja psów, przynosząc ze sobą również Kerri, coś się musi zmienić. Ale tylko decyzje Josha mogły odmienić jego życie. Na szczęście okazał się być facetem z wielkim sercem.

Być może historia opowiedziana w książce „Psiego najlepszego” jest nieco naiwna, by nie powiedzieć infantylna. Przesłodzona fabuła rodem z amerykańskich komedii romantycznych, w których żadnemu z bohaterów nie ma prawa się przydarzyć nic na prawdę złego. Taka, o której wiemy z góry jak się skończy. I że skończy się, oczywiście, happy endem. A mimo to uważam, że to powieść, którą zdecydowanie warto przeczytać. Nie tylko czasie świątecznym, ale również i później. Po prostu usiąść wygodnie z kubkiem gorącej herbaty i dać się wciągnąć w ten zwariowany świat, w którym jedno wydarzenie może wywrócić do góry nogami całe życie. Dać się porwać powieści, która uczy nas, że nie jesteśmy sami na tym świecie i że zapewnienie opieki tym, dla których jesteśmy jedynymi opiekunami to jednocześnie nasz obowiązek, ale i przywilej. Bo przebywanie ze zwierzętami jest przywilejem i powinniśmy zdać sobie z tego sprawę. To one uczą nas od najmłodszych lat empatii i szacunku dla innych. Szczególnie tych mniejszych i bardziej bezbronnych. Tak więc na prawdę warto sięgnąć po tę książkę. „Psiego najlepszego” to idealna książka dla wielbicieli czworonogów. Ale również i dla tych, którzy w życiu chcą widzieć coś więcej niż tylko jego złe strony.

  • Fabuła
  • Kreacje postaci
  • Język
4

Podsumowując:

Ciepła opowieść na długie zimowe wieczory.

Dodaj komentarz