Niebezpieczne związki Bronisława Komorowskiego – reportaż czy powieść?

TA KSIĄŻKA JEST PLAGIATEM

Tłumaczenie autora książki: to tylko kilka stron z opisami. No chyba nie do końca, bo słowami bohaterów kryminałów przemawia Komorowski, przemawiają napotykani komisarze, przemawia tajemniczy były prezydent. To chyba zbyt dużo fikcji jak na coś co aspiruje do miana opisu rzeczywistości, co?

Niemal na pewno w kwietniu coś Cię ominęło. Tak jak 99% pozostałych Polaków. Prezydent Polski, 40-milionowego kraju w centrum Europy, został oskarżony o pracę na rzecz rosyjskich służb, defraudację setek milionów złotych i przyczynienie się do śmierci kilkunastu osób, które mogły zagrozić temu procederowi. Oskarżycielem wcale nie jest anonim z internetu – Wojciech Sumliński to dziennikarz śledczy z dwudziestoletnim stażem, z Wprostem i TVP w CV. Ciężko lekceważyć słowa osoby która rozpracowała terespolską ośmiornicę i jako pierwsza dotarła do akt „Masy” z mafii pruszkowskiej, co zresztą potwierdziła publika głosując portfelami: książka z miejsca stała się bestsellerem, a w pierwszych tygodniach wyczerpał się nakład przewidziany przez wydawcę.

Zatem co się stało, że nie ma kolejnej afery? Nasze media lubią się nimi zajmować, wymyślać świetne nazwy i maglować przez wiele tygodni. Tutaj materiał podsunął im ich dobry kolega po fachu. A jednak jest cisza. Padło kilka wzmianek, ale nie bądźmy śmieszni – gdyby prezydent jakiegokolwiek innego kraju Europy został w ten sposób oskarżony, polskie media poświęciłyby tej sprawie więcej uwagi choćby to był prezydent Słowenii.

Równie ciekawy jest fakt, że odchodzący prezydent ignoruje istnienie tej książki. Przynajmniej oficjalnie. Wyobraź sobie, że ktoś oskarża Cię o zdradę stanu, kradzież setek milionów złotych i śmierć kilkunastu osób (w książce która staje się bestsellerem), a Ty właśnie kandydujesz w wyborach prezydenckich. Jeśli oskarżyciel kłamie, to oczywiste jest że dementujesz rewelacje i wchodzisz na drogę sądową. A jednak Komorowski milczał – dlaczego? Pozostawiam to Twoim domysłom.

Co najśmieszniejsze, po przeczytaniu tej książki zmowa milczenia w jej sprawie nie wydaje się być czymś ekstremalnie dziwnym. Oto okazuje się, że realną władzę w Polsce dzierżyło (dzierży?) WSI, na którego tle gang pruszkowski zgodnie ze słowami Masy jest co najwyżej mafią trzepakową. Prawie wszyscy na górze są umoczeni w kontaktach (również finansowych) z możnymi PRL i wschodu. A wschód, jak to ujął sam autor, ma odpowiednie metody by przekonać każdego. Skoro zatem wszyscy są potencjalnie zastraszeni (lub po prostu przekupieni), dlaczego nie dotknęło to Wojciecha Sumlińskiego? Czy jesteśmy świadkami jakiegoś błędu w tej grze, może gdzieś za kulisami poleciały głowy za dopuszczenie dziennikarza do głosu? Czy raczej pojawiły się istotne siły, którym zależy na zniszczeniu Komorowskiego i WSI? Po lekturze „Niebezpiecznych związków Bronisława Komorowskiego” ciężko uwierzyć, że tak po prostu dziennikarz objawił wszystkim prawdę – sam opisał, że robił to wielokrotnie z tą myślą, by potem zrozumieć, że był czyimś narzędziem lub w najlepszym wypadku pośrednikiem w zemście.

Książka jest szokująca i fascynująca. Dawno nie zdarzyło mi się przeczytać 400 stron w jeden zwykły roboczy dzień. Zawsze byłem optymistą co do naszego kraju – uważałem że żyjemy w najlepszych czasach, w wolnej Polsce z kulawą ale jednak demokracją, a społeczeństwo narzeka bo narzekanie to sport narodowy. Ta książka i research jaki po niej zacząłem robić niestety sprowadziły mój optymizm na ziemię. Wolna Polska? Śmiechu warte.

„– Popatrz na tę panią – Przemek wskazał na kobietę w średnim wieku spacerującą z psem. – Czy myślisz, że obchodzą ją związki Komorowskiego z WSI, mafią czy kim tam jeszcze chcesz? – Mam nadzieję, że obchodzą – odparłem bez przekonania. – Nawet jej pies nie kupiłby tej bzdury. Albo spójrz na tego pana – tu wskazał starszego mężczyznę zmierzającego spiesznie do tramwaju. – Czy myślisz, że jego to obchodzi? Albo weź tych dwoje młodych, albo tamtych – popatrzyłem za jego wzrokiem na dwie pary nastolatków. – Czy naprawdę sądzisz, że to, co robisz, ma dla nich jakiekolwiek znaczenie? Milczałem, bo i cóż tu było do dodania? – Książki? Jutro to tylko numery na anonimowej liście, która prędzej czy później i tak pewnie gdzieś się zawieruszy, a życie jest jedno. Zastanów się, zanim rozjadą cię na pasach albo zrobią coś gorszego. Pomyśl, zanim będzie za późno!”

Dodaj komentarz