Rzeźbiarz – opętańcza misja

Jako że lubię bardzo czytać kryminały, przeczytałam ich w swoim życiu już wiele. Ten jednak był inny niż te, na które trafiałam dotychczas, co oznacza dobre i złe wieści. Stało się tak, ponieważ autor miał fajny pomysł na fabułę, ale wykonanie, koniec końców, okazało się jednak nieciekawe momentami. Miałam nieraz wrażanie, że autor w rzeczywistości jest kobietą, co niezbyt dodatnio wpływało na postrzeganie książki jako całości. Z tego też powodu mam mieszane uczucia co do tego konkretnego kryminału.

Po przeczytaniu opisu książki na jednej z licznych stron poświęconych udostępnianiu ludziom literatury wszelkiej maści, stwierdziłam, że to może być coś wartego przeczytania. I w sumie owszem, okazało się, że książka jest napisana przyjemnym językiem, stylem, który czyta się szybko, łatwo i przyjemnie. Fabuła – właściwie nie mam nic do zarzucenia, bo autor w tym akurat konkretnym aspekcie książki bardzo się postarał, żeby to wszystko czytelnikowi się podobało i było ciekawe. Dość nietypowy sposób postępowania mordercy także ma tutaj swój udział. Skoro już o nim mowa, warto też wspomnieć, że uczynienie osoby tak inteligentnej mordercą miało swój duży (i bardzo dodatni) wpływ na całość.

Tym co mi się w książce nie podobało było to, o czym już wspominałam, a mianowicie pewnego rodzaju zniewieściałości pojawiające się gdzieniegdzie w całej książce. Jest to o tyle niewybaczalne, że tego nie pisała kobieta, lecz mężczyzna. Pewnych rzeczy po prostu facetom nie wypada pisać i lepiej, żeby tego nie robili. Ani to nie wygląda sympatycznie, ani nie wnosi właściwie niczego nowego do fabuły. Tak więc książka ogółem wyszła nieco średnia, lecz mimo to, czytało się ją bardzo przyjemnie.

Dodaj komentarz