Sekrety francuskiej kuchareczki – migawki z życia

O czym jest ta książka?

O Marie. O jej życiu we Francji, Kanadzie i wreszcie w Australii. O jej zamiłowaniu do jedzenia i upraszczania skomplikowanych przepisów. To książka pachnąca dobrym obiadem i przepysznym deserem w gronie kochającej rodziny i przyjaciół. Pokazuje jak niewiele trzeba, aby żyć szczęśliwie i jak łatwo można zamienić przeciwności losu w zabawną opowieść, która nie jest niczym innym jak wspomnieniem, które można przywołać w dobrych czasach.

Każdy z nas ma swój własny sposób na przywoływanie pięknych wspomnień. Jedni wolą oglądać zdjęcia, inni – własnoręcznie nagrane filmy z ważnych bądź po prostu wyjątkowych chwil życia. Dla mnie takim czynnikiem wyzwalającym wspomnienia są zapachy. Natomiast Marie ma na to jeszcze inny sposób: ona ważne wydarzenia z życia wiąże ze smakowitymi daniami bądź ciastami kuchni francuskiej. W książce „Sekrety francuskiej kuchareczki” mamy okazję odbyć z nią podróż zarówno w czasie, jak i przestrzeni. Poczynając od swojego dzieciństwa, które spędziła we Francji, poprzez okres dojrzewania i studia, podczas których szukała swojego miejsca na Ziemi, aż po wyjazd do Australii. Jest to na prawdę niezwykła wyprawa, dzięki której mamy okazję zobaczyć Marie jej własnymi oczami, kiedy wspomina siebie jaką była kiedyś. W tych krótkich migawkach obserwujemy jak zmieniało się jej spojrzenie na świat, jak wraz z życiowymi doświadczeniami wszystko nabierało dla niej innego sensu. A mimo to ma się wrażenie, że nasza bohaterka gdzieś w głębi nadal pozostała w jakiejś części tą samą dziewczynką, którą była w wieku kilku lat. I myślę, że to mi się w niej najbardziej podobało. Ta pogoda ducha, która pozwoliła jej przetrwać nawet najgorsze chwile, kiedy wydawało jej się, że cały świat jest przeciwko niej.

Spotkałam się z opinią, że to książka dla młodych dziewczyn, które mają całe życie przed sobą. Pewna pani, która sama siebie nazwała „kobietą doświadczoną” stwierdziła, że jej się ta książka nie podobała, ponieważ ona już wszystkie te życiowe rozterki opisane w książce przeżyła, więc po co jej to i w ogóle takich rad to ona już nie potrzebuje. Przyznam, że nieco nie rozumiem tej opinii, ponieważ autorka nie rości sobie tutaj absolutnie żadnego prawa do udzielania rad i tego też nie robi. Co zaś do wieku… Życzę wszystkim takim „doświadczonym” paniom, aby umiały się cieszyć tym, co je w życiu spotyka, także tym literackim, i by nie zamykały się w tych swoich „doświadczeniach”. Przywołałam tę opinię z jeszcze jednego ważnego powodu, a mianowicie chciałam pokazać, jak daleko znajduje się adresatka tych słów od bycia taką kobietą jak bohaterka książki. Marie cieszy się tak na prawdę każdym przeżytym dniem. Nawet niepowodzenia traktuje bardziej jak wyzwania rzucane jej przez los, niż powód do narzekania. I tutaj właśnie działa to, o czym powiedziałam już wcześniej: że w niej zostało coś z małej, psotnej dziewczynki i właśnie to coś nadaje jej charakterowi tego rysu, który pozwala na cieszenie się wszystkim, co przynosi los.

Podobało mi się to, że cała książka składa się z takich jakby migawek z życia. Autorka nie rozwleka się zbytnio nad całym życiem bohaterki. Pokazuje nam wydarzenia, które miały wpływ na to, kim się stała, czasem ciekawe, a czasem po prostu zabawne. Każde z nich jest oczywiście okraszone jakimś tradycyjnym daniem kuchni francuskiej, które czytelnik może sam zrobić w zaciszu swojego domu, ponieważ każdy rozdział kończy się przepisem. Przyznam się, że wiśniowe clafoutis nie wyszło mi idealnie, ale mimo to było przepyszne. A od samego czytania przepisu na czekoladowe trufle nabiera się ochoty na zjedzenie czegoś słodkiego. Jest to książka, którą czyta się bardzo lekko, także dzięki tym przepisom. Bohaterka jest obdarzona dość dużym poczuciem humoru, więc jest wiele na prawdę zabawnych momentów, które komentuje z właściwą sobie swadą. Książka bardzo mi się podobała też z tego względu, że jest napisana bez pompatyczności i przejmowania się swoją osobą. Marie jest przebojowa i bierze życie takim jakie jest, ze wszystkimi zaletami i wadami. I to chyba jest najlepszy przepis na bycie szczęśliwym.

Dodaj komentarz