Seryjny morderca Thomas Quick – objazdowy cyrk na kółkach

40287292_seryjny-morderca-thomas-quick_2_250x357_FFFFFF_pad_0

To co opisuje w swojej książce Hannes Råstam zakrawa na jakiś żart, ale niestety nim nie jest. Zwykle wydaje nam się, że tylko w naszym kraju dzieją się rzeczy niepojęte i niewinni ludzie zostają bez powodu skazani na ciężkie kary, sądy są opieszałe, nikt nie sprawdza i tak sfabrykowanych dowodów. Żeby daleko nie szukać wystarczy wspomnieć ostatnio głośną sprawę próby nie dopuszczenia do wyjścia na wolność Trynkiewicza. Takie rzeczy wydają się niewinną zabawą w porównaniu z tym, co działo się i pewnie dzieje się także teraz w szwedzkim sądownictwie.

Historia Thomasa Quicka vel Sture Bergwalla jest tak niesamowita, że aż ciężko w nią uwierzyć. Momentami wydaje się, że książka „Seryjny morderca Thomas Quick” to wytwór bujnej wyobraźni jakiegoś twórcy kryminałów. Najgorszy jest fakt, że to wszystko zdarzyło się na prawdę. Tytuł tego wpisu może z początku budzić zdziwienie, jeśli jednak ktoś choćby słyszał o co w tej książce chodzi, przestanie się temu dziwić. To jak została potraktowana sprawa człowieka, którego przez wiele lat uważano za największego zbrodniarza w historii budzi nie tyle niesmak i przerażenie jak w ogóle mogło do tego dojść, co wywołuje pytanie po co ktoś zadał sobie tyle trudu, żeby skazać niewinnego człowieka? Bo jakoś nie chce się wierzyć, że zarówno śledczy, który przesłuchiwał Bergwalla we wszystkich sprawach, jak i prokurator niezmiennie dążący do skazania tego człowieka nie zdawali sobie sprawy z tego, że wszystko co opowiada „człowiek z Säter” jest jedną wielką bujdą. Zdziwienie budzi też fakt, że kilka różnych niezawisłych sądów nie zadało sobie trudu, by sprawdzić wiarygodność dowodów, prześledzić dokładnie akta sprawy, zamiast wydawać wyrok na podstawie poszlak.

Co do samej książki, to czyta się ją nadzwyczaj lekko, jak na taki temat. Napisana jest przejrzystym, zrozumiałym językiem, opisuje wszystkie wydarzenia w taki sposób, że czasem ciężko jest uwierzyć w ich realność, tak bardzo są nieprawdopodobne. A mimo to wszystko jest tak rzetelnie sprawdzone i przedstawione, że człowiek przestaje mieć jakiekolwiek wątpliwości co do tego, że historia opowiedziana w tej książce, choć tak bardzo nieprawdopodobna, to jednak prawdziwa. Hannes Råstam posługuje się takim językiem, jakim czasem nie potrafią ludzie parający się na co dzień pisaniem książek.

Dodaj komentarz