Skok – trochę lata w środku zimy

O czym jest ta książka?

Historia jak z filmu o Bondzie, z tym, że rolę Bonda przejęła kobieta. Cóż, takie czasy, że równouprawnienie wkrada się wszędzie. Kate to agentka FBI z wielką pasją i ogromnymi ambicjami. Kiedy więc dowiaduje się, że po kilku latach ścigania jednego z największych oszustów ma siąść za biurkiem i pozwolić innym złapać „jej” przestępcę postanawia złamać kilka zasad (i prawdopodobnie obrazić Boga), byle tylko dostać go w swoje ręce. Nie wie jednak, że jej przełożeni mają wobec niej inne plany…

Zawsze nie zastanawiało, czy współpraca pisarzy i wspólne pisanie książki ma jakiś sens i czy wnosi to coś dobrego. Wydaje mi się, że jak do tej pory miałam okazję przeczytać dwie takie powieści, a mianowicie „Talizman” oraz tę, o której dzisiaj chcę opowiedzieć, czyli „Skok”. Warto wspomnieć, że druga książka powstała ze współpracy dwojga autorów poczytnych kryminałów, więc samo w sobie jest to już niezłą reklamą. I muszę przyznać, że to połączenie dało na prawdę dobrą książkę, którą czyta się z wielką przyjemnością. Jest tak, jakbyśmy czytając przenosili się na przykład na Bahamy, a więc plaża, słońce i wylegiwanie się na leżaku w bikini. Kto by tak nie chciał? Ta powieść pokazuje, że proza może być jednocześnie lekka i przyjemna w odbiorze i stać na wysokim poziomie. Niestety, ta sztuka nie każdemu się udaje.

Książkę czyta się szybko przede wszystkim ze względu na fabułę, która jest poprowadzona w ten sposób, aby czytelnika nie znudzić, tak więc ciągle coś się dzieje. Nie jest może specjalnie zaskakująca, niemniej jednak nie ma to w tym wypadku większego znaczenia. Myślę, że pisanie tej książki sprawiło autorom wielką frajdę i to przeniosło się na sposób, w jaki odbierają ją czytelnicy. Jest to świetne, ponieważ radość życia i zadowolenie z tego, co się robi aż bije z tej książki. Podoba mi się także i to, że ta konkretna pozycja w żaden sposób nie wpisuje się w tradycyjne nasze postrzeganie kryminału. Żadnych ponurych, zmęczonych życiem detektywów, którzy widzieli aż nadto złych rzeczy w swojej pracy. Ta książka to zupełne przeciwieństwo tego typu literatury. I dobrze, bo ileż można czytać o mrocznych rytuałach i psychopatycznych mordercach. W życiu musi być jakaś równowaga.

Jedynym minusem jaki znajduję w książce, ale to jest mój osobisty minus, to to, że prawie całą narrację prowadzi główna bohaterka, a jej partner odzywa się od czasu do czasu. A szkoda, bo towarzysz naszej pani agentki jest bardzo pozytywną postacią, która z pewnością podbije serce niejednego czytelnika swoimi dowcipnymi uwagami, czy nawet samym tylko stylem bycia. Tak to już jest, że nie zawsze ten, kto wydaje się dominować, zbiera wszystkie laury. Skoro już mowa o postaciach, to nie sposób jest nie docenić kreacji nie tylko głównych bohaterów, lecz także i tych, które występują w książce epizodycznie. Autorzy bardzo postarali się, abyśmy dostali do ręki książkę, która roi się od postaci, o których będziemy chcieli czytać. Każda z nich ma jakiś swój talent, który w książce skrzętnie wydobywany jest na światło dzienne. Jeżeli nie będzie mi dane już nigdy więcej się z nimi spotkać(w następnych książkach oczywiście) to będę bardzo zawiedziona. Polecam wszystkim, niezależnie od upodobań literackich.

Dodaj komentarz