Ślad krwi – polowanie czas zacząć

Przeczytawszy „Cenę krwi” autorstwa pani Huff, stwierdziłam, że może być ciekawie w części trzeciej i drugiej, więc, nie namyślając się długo, sięgnęłam po następny tom serii. I muszę uczciwie przyznać, że się nie zawiodłam. Książka może nie była aż na tak dobrym poziomie jak poprzedniczka, jednak trzeba przyznać, że mimo to była dobra. Styl mniej więcej był taki sam jak w jej poprzedniczce, może jedynie odrobinę odbiegał od tego, co autorka pokazała za pierwszym razem. Tak więc ogólnie rzecz biorąc książkę czytało się łatwo i przyjemnie.

Bardzo mi się podobało nienachalne wtrącanie w fabułę wątku miłosnego. Tu muszę przyznać, że pisarka ma do tego wyjątkowy talent. Jak do tej pory nie spotkałam się jeszcze z żadną inną książką, która by w tak marginalny sposób obchodziła się z tematem uczuć bohaterów. Mówiąc o marginalnym sposobie mam na myśli, że nie jest tego po prostu przesadnie zbyt dużo. Ot, jakieś małe wtrącenie od czasu do czasu załatwia sprawę na tyle, że wszystko jest jasne, bez zbędnego rozważania i wałkowania tematu przez pięć stron. Ostatecznie nie jest to romans, żeby rozpisywać się o tym, czy jedno w drugim się kocha i czy to na pewno miłość. I takie podejście do sprawy, jakie zostało pokazane w tej książce bardzo mi się podoba.

Zasadniczo jedyną rzeczą, która mi się nie spodobała, było to, że morderca został zbyt szybko ujawniony. Co prawda w pierwszej części było podobnie to rozwiązane, jednak tam autorka nie akcentowała tego aż tak wyraźnie, więc zbytnio to nie przeszkadzało. Tutaj natomiast próbowała dzięki temu wprowadzić zaczątek innej intrygi, skomplikować fabułę, lecz to raczej zaszkodziło niż pomogło książce. W każdym razie mnie osobiście nieco to zraziło, że podano czytelnikowi na tacy rozwiązanie zagadki. Tym bardziej, że bohaterka dowiaduje się o tym w momencie, kiedy czytelnik wie o tym już od jakiegoś czasu i to wprowadza pewien zamęt, a nawet powiedziałabym nieco nuży, bo nagle bohater wpada na coś, co dla nas jest od dawna oczywiste. Nie mówiąc już o tym, że sposób, w jaki pani detektyw „wpada” na rozwiązanie swojego śledztwa jest jak rodem z serialu „Doktor House”.

Niemniej jednak chcę tę książkę gorąco polecić. I tym, którzy już zdążyli przeczytać pierwszy tom i zastanawiają się nad rozpoczęciem lektury drugiego, jak i tym, którzy przypadkiem na tę książkę trafili i nie mogą się zdecydować, czy warto rozpoczynać tę serię.

Dodaj komentarz