Sługa Boży – świat w którym Chrystus zszedł z Krzyża

W tym tomie poznajemy Sługę Bożego Mordimera Madderdina. Mówię: poznajemy, bowiem ufam, że czytacie ten cykl tak, jak ja, czyli tom pierwszy to ten wydany najwcześniej. Niestety, jest tutaj małe zamieszanie, ale niczego to w zasadzie nie zmienia. Mordimer, kiedy go spotykamy po raz pierwszy jest jeszcze inkwizytorem bez licencji. Jedno z opowiadań tego właśnie tomu wyjaśnia w jaki sposób wszedł on w jej posiadanie. Oczywiście przysługa, za którą dostał tak sowitą nagrodę nie mogła być prosta, lekka i przyjemna. Tym nie mniej nasz bohater doskonale sobie z nią poradził. Warto wspomnieć, że w świecie Mordimera Madderdina panuje nieco inna wiara niż w naszym. Tam Chrystus zszedł z Krzyża niosąc Jerozolimie miecz i krew. No ale cóż. Fantastyka rządzi się swoimi prawami.

Wiele jednak z tych praw przedziwnie pokrywa się z rzeczywistością naszego świata, choć sprzed wielu, wielu wieków. Ostatecznie także i tutaj kiedyś szalała Inkwizycja, paląc na stosach wiedźmy i czarowników. Sęk w tym, że nasz bohaterski inkwizytor, zdaje się być nieco odmienny. A przynajmniej stara się o tym przekonać wszystkich dookoła. O tym, że tylko płomień stosu i tortury mogą przywrócić grzesznika na łono Kościoła i pojednać go z Bogiem. Raczej ciężko w to uwierzyć, ale najwidoczniej Madderdin nie ma z tym najmniejszego problemu. Swoją drogą jego postawa w pewnym momencie zaczyna budzić pytania, czy on na prawdę jest o tym święcie przekonany, czy to tylko czcza gadanina mająca na celu usprawiedliwienie swojego postępowania? I czy człowiek indoktrynowany zdaje sobie z tego sprawę?

Ogólnie to ten zbiór opowiadań o inkwizytorze jakoś może nie porywa, jednakże czyta się go dość przyjemnie. Nie jestem jakąś wielką fanką Piekary i nie czytam wszystkiego, co wyszło spod jego pióra, bo zbyt często mamy zupełnie odmienne zdanie na pewne tematy. Mimo to nie mogę nie docenić jego wkładu w polską fantastykę, chociażby w postaci tego cyklu o Mordimerze Madderdinie. Bo nawet biorąc pod uwagę te ciągłe powtórzenia, to i tak jest to jeden z lepiej wykreowanych światów fantastycznych, do jakich miałam okazję wejść.

Dodaj komentarz