Stalowe Szczury: Königsberg – miasto możliwości

O czym jest ta książka?

„Ile jesteś w stanie poświęcić dla ojczyzny?”. To pytanie stało się początkiem zupełnie nowego życia Fiodora Grigoriewicza Wielikowa, który przemienił się w Teodora Grossmanna. Jako odznaczony Krzyżem Żelaznym bohater frontowy przybywa do Königsberga – idealnie zakonspirowany rosyjski szpieg, który ma za zadanie odkryć, czym jest Wunderwaffe, o którym wspominał w ostatnim z wysłanych raportów zamordowany szpieg. Miasto ze swej strony oferuje codziennie nowe rozrywki, jednak jeden nieostrożny ruch może oznaczać katastrofę, zarówno towarzyską, jak i dekonspiracyjną. W gęstej sieci kontaktów towarzyskich Königsberga trzeba poruszać się jak na parkiecie: delikatnie i z gracją, uważając, by nieopatrznie kogoś nie nadepnąć…

Wojna wymaga wyrzeczeń i poświęceń. Jest żądna krwi i całkowitego oddania sprawie. Ślepego posłuszeństwa i bezzwłocznego wykonywania rozkazów. Wojna to okrutna pani, która oczekuje hołdów z krwi przelewanej po obu stronach frontu. Jednak swoim wyznawcom pozwala grać nieczysto – szpiegować i knuć za plecami wroga. Udając przyjaciela wyciągać najpilniej strzeżone sekrety. Tutaj każdy chwyt jest dozwolony, a zasada obowiązuje tylko jedna: za wszelką cenę nie dać się złapać. Fiodor Grigoriewicz Wielikow alias Teodor Grossmann jest wytrawnym graczem, ale Königsberg to doprawdy ciężka do rozegrania partia szachów. Układy i układziki, bale, spotkania i imprezy na każdym kroku. O zaproszenie nie jest trudno, tym bardziej, jeśli wie się z kim i jak rozmawiać. Znacznie trudniej jednak jest odnaleźć się w sieci wzajemnych powiązań i zobaczyć pełen rozkład szachownicy. Rozstawienie pionów i ważniejszych figur nie jest wcale sprawą oczywistą, lecz jego poznanie to klucz do sukcesu. A stawką w tej partii jest wygranie bądź nie Wielkiej Wojny.

Powieść jest świetna. Myślę, że to stwierdzenie nie powinno dziwić nikogo, kto miał choćby minimalną styczność z twórczością Michała Gołkowskiego. Już po kilku stronach lektury zostajemy wciągnięci w sam środek operacji szpiegowskiej, rozgrywającej się w czasach I wojny światowej. Z pozoru łagodna narracja przynosi zwroty akcji w najmniej spodziewanym momencie, dostosowując swoje tempo do aury miłościwie panującego w Królewcu lata. Wielkie namiętności przeplatają się z chłodną kalkulacją, miłość i nienawiść splatają w jeden, nierozwiązywalny węzeł. A wszystko to w scenerii przepychu salonów tutejszej śmietanki towarzyskiej. Wyborne danie podane w wyrafinowany sposób, oddziałujące na wszystkie zmysły czytelnika. Lektura, pomimo znacznej objętości, nie dłuży się, ani nie nudzi. Wręcz przeciwnie, nie można się od niej oderwać, tak bardzo chce się wiedzieć, co też wydarzy się na następnej stronie. Tym bardziej, że autor podsuwa nam pod nos zagadkę, którą czytelnik rozwiązuje na równi z bohaterem. Nawet bez dostępu do zaszyfrowanych wiadomości jest wiele interesujących wątków, które mogą stać się przyczyną naszych dociekań. Szczególnie, że dzięki wielowątkowej narracji mamy dostęp nie tylko do różnych punktów widzenia, ale i najróżniejszych, dobrze skrywanych tajemnic.

W tej książce wszystko robi wrażenie. Poczynając od okładki, która sama w sobie jest elementem wyróżniającym się i godnym zapamiętania. Biorąc pod uwagę, jaką treść skrywa, nie mogło być inaczej. Wyraziste, pełnokrwiste postacie na te kilkaset stron stają się dla nas towarzyszami niezwykłej podróży. Fabuła przyciąga i wabi czytelnika swoimi urokami niemal równie dobrze co letni Królewiec w swojej pełnej przepychu i rozrywek krasie. Całości zaś dopełnia mistrzowskie operowanie słowem, które sprawia, że chce się wsiąść do najbliższego pociągu i w rytm stukotu kół wjechać na stację Königsberg, wysiąść, rozejrzeć się i pełną piersią odetchnąć nagrzanym słońcem powietrzem. Przejść się po mieście, podziwiając jego piękno, zachwycając się architekturą i zdumiewając na widok mknących przez nie tramwajów. A wieczorem… Wieczorem oddać się rozlicznym rozrywkom, które niech może zostaną tajemnicą, skrzętnie skrywaną za zamkniętymi drzwiami. Wśród przyjaciół i wrogów, nie rozróżniając jednych od drugich, śledzić uważnie wszelkie zawirowania i niuanse tylko po to, aby w głowie ustawiać szachownicę ze wszystkimi figurami. A wynik tej rozgrywki zależy wyłącznie od nas.

Dodaj komentarz