Strażnicy światła – rok poza cywilizacją

O czym jest ta książka?

Miranda to doświadczona fotograf przyrody. Pracowała w najbardziej ekstremalnych warunkach w różnych zakątkach Ziemi. Niemniej nawet dla niej Wyspy Farallońskie stanowią nie lada wyzwanie. Przez rok całkowitego odcięcia od cywilizacji za jedynych towarzyszy będzie miała szóstkę naukowców biologów i żyjące na wyspach dzikie zwierzęta. Fizyczne niedogodności z pewnością da się znieść, ale czy Miranda opuści wyspy będąc taką samą osobą, jak w dniu przybycia?

Na początku chciałabym zaznaczyć, że osoby poszukujące książki, w której trup ściele się gęsto, a mroczna zagadka pozostaje nierozwiązana do ostatniej strony powinny odpuścić sobie czytanie „Strażników światła”. Sugerując się opisem z okładki tej powieści można dojść do wniosku, że dzieją się w niej jakieś niesamowite rzeczy, a główna bohaterka przez cały swój pobyt na wyspie jest prześladowana przez kilku seryjnych morderców. Oczywiście takich najbardziej zwyrodniałych, co to tylko czekają na dogodną okazję, żeby komuś zrobić bardzo złe rzeczy. Nie mam pojęcia, kto to napisał, ale najwidoczniej nawet nie wziął książki do ręki, nie mówiąc już o jej przeczytaniu. W rzeczywistości „Strażnicy światła” to książka, w której dzieje się w sumie niezbyt wiele. Jest kilka momentów, w których czytelnik zmuszony jest do zastanowienia się nad pewnymi wydarzeniami i powiązania ze sobą pozornie niepasujących do siebie sytuacji. To jest jednak maksimum możliwości, jakich możemy oczekiwać to tym thrillerze. Pomimo tego, nie mogę powiedzieć, żeby była to nudna lektura. Raczej po prostu źle sklasyfikowana – sądzę, że fani gatunku byliby dość mocno rozczarowani. Tym bardziej po tym, co obiecuje nam opis na tylnej okładce.

W pewnym sensie „Strażnicy światła” to swoista kronika z roku życia na tych niegościnnych wyspach u wybrzeża Ameryki Północnej. Dzięki relacjom Mirandy poznajemy nie tylko samych biologów, lecz także obiekty ich zainteresowań: rekiny, foki i lwy morskie, ptaki. Specyfika ich pracy wymaga tego, aby stali z boku w każdej sytuacji. Mają być jedynie biernymi obserwatorami, kronikarzami życia Farallonu Południowo-Wschodniego. Teoretycznie fotograf powinien pasować do takiego środowiska idealnie. W końcu to praca, która niejako z góry zakłada bycie poza wszystkim, jedynie obserwowanie i dokumentowanie. A jednak Miranda nie została przyjęta ciepło w tym towarzystwie, nie przez wszystkich. Być może dlatego, gdy zdarzyła się tragedia, nie było nikogo, kto by jej pomógł. Nie miała też z kim o tym porozmawiać. Kiedy więc problem „sam się rozwiązuje”, jest bodaj jedyną osobą na wyspie, która nie odczuwa z tego powodu żalu, jedynie ulgę, że koszmar już się nigdy więcej nie powtórzy. Nie zastanawia się też głębiej nad tym, co tak w zasadzie się wydarzyło. Chociaż może powinna ze względu na to, że w pewien sposób także ona sama, jest zamieszana w całą tę historię. Ludzki umysł jest jednak niesamowitym narzędziem i żeby nas chronić potrafi zrobić naprawdę zaskakujące rzeczy.

„Strażnicy światła” to może i nie powieść obyczajowa, ale jednak dreszczu grozy właściwego thrillerom jakoś nie wywołuje. PO trosze także ze względu na to, jaką osobowość reprezentuje sobą główna bohaterka. Jest w niej coś takiego, co skłania do zastanowienia się, dlaczego w ogóle porwała się na coś tak absurdalnie ekstremalnego jak rok zamknięcia na minimalnej powierzchni z szóstką obcych sobie ludzi. Wydaje się być zbyt słaba psychicznie, żeby coś takiego przetrwać. I to potwierdza się także w jej reakcji na sytuację, w której zostaje poddana bardzo dużemu stresowi – robi coś, czego później nie pamięta. Ale jest ktoś, kto czuwa i bacznie obserwuej wszystkich swoich towarzyszy. Zgodnie z doktryną nieingerencji nie robi jednak nic, aby prawda ujrzała światło dzienne. Pomimo lekkiego rozczarowania rozdźwiękiem między szumnie zapowiadanym thrillerem, a treścią powieści, muszę przyznać, że „Strażnicy światła” to całkiem dobra książka. Z pewnością nie jest to arcydzieło, niemniej jednak przeczytałam ją z przyjemnością i zdecydowanie polecam każdemu, kto ma ochotę na nie-do-końca-thriller z nutką psychologiczną. Poza tym, zawsze fajnie jest sprawdzić siebie, na ile uważnie czytamy książki i czy bez problemu wyłapiemy to, co autorka umieściła między wierszami.

Dodaj komentarz