Studnia Zagubionych Aniołów – podróż międzywymiarowa

O czym jest ta książka?

Do Astronoma ze Szklanej Wieży przybywają goście zaniepokojeni zbliżaniem się komety zwiastującej wielkie zło. Razem próbują ustalić plan, który pozwoliłby na odwrócenie losów świata. W tym samym czasie w innym wymiarze; nad znaną nm Ziemią zawisa Wielkie Oko i powołuje do działania swoich wysłanników. Ich jedynym celem jest zabicie Joanny, która akurat wybrała się w gościnę do rodziny wraz ze swoją kuzynką Kingą. Ta ostatnia wciąż poszukuje swojej drogi życiowej poprzez wypróbowywanie różnych religii i filozofii. Dlatego też objawienie, którego obie doznają na drodze bierze za znak od swojej prywatnej Istoty Wyższej, która chciała przekazać jej, że została wybrana do wypełnienia misji. Żaden z bohaterów nie ma jeszcze pojęcia, że niedługo wszystko, co znają stanie się nieaktualne.

Niektórym ludziom wydaje się, że zostali wybrani. Dostali powołanie od samego Boga czy innej siły wyższe, dzięki temu mają jakiś cel w życiu. Misję do spełnienia. Jest to w jakimś sensie wygodne, nie trzeba decydować. Po prostu się coś robi i już, bo tak trzeba. Artur Laisen w swojej książce „Studnia Zagubionych Aniołów” zsyła na swoich bohaterów właśnie coś takiego. Zostają powołani, by wypełnić misję. Każdy z nich został wybrany z jakiegoś konkretnego powodu. Kryterium wyboru było bardzo proste: coś co popularnie nazywamy wnętrzem. Myśli, pragnienia, charakter, osobowość. Nazwijcie to jak chcecie, ale zawsze wyjdzie na to samo. A jednak jedna osoba oparła się byciu wybranym. Czyżby Wyższa Istota pomyliła się w swoich przewidywaniach? Może chodzi o coś więcej? W całej książce natknąć się można na wiele podobnych pytań. Autor zawarł w tekście również odpowiedzi na nie, jednak zrobił to w sposób wymagający od czytelnika zastanowienia się nad daną kwestią, a także zwracania uwagi na szczegóły. Po prostu myślenia.

Cała powieść składa się właśnie z takiego meandrowania pomiędzy wymiarami i znaczeniami. Na początku dostajemy jedynie kilka odrębnych opowieści, które zdają się nie mieć dla siebie większego znaczenia. Jak kawałki puzzli, najpierw widzimy małe fragmenty, które dopiero po ułożeniu całości nabierają konkretnego znaczenia. Co bowiem może niby łączyć Astronoma ze Szklanej Wieży przyjmującego gości z czworgiem warszawiaków ze współczesnej nam rzeczywistości? Przyznam, że czasami ciężko jest się zorientować co, gdzie i po co, niemniej jednak, kiedy już każdy puzzel wskoczy na swoje miejsce naszym oczom ukazuje się misternie utkana fabuła, w której każdy ma swoje ściśle określone miejsce. Nawet wydarzenia, które z początku wydawały się oderwane od czegokolwiek, wręcz niezrozumiałe – nagle okazują się klarowne. Trzeba tylko mieć oczy szeroko otwarte przez cały czas. I umysł dostrzegający i zapamiętujący najmniejsze i najmniej ważne szczegóły. Trzeb przyznać, że autor wykonał ogromną pracę, żeby stworzyć coś takiego. Opowieść w opowieści, tyle szczegółów, a każdy ma swoje znaczenie, każdy trzeba zapamiętać.

Z pewnością nie jest to książka, którą czyta się łatwo. Ze względu chociażby na to, że jest w niej tyle przeplatających się ze sobą wątków. Tak różnych wątków, trzeba to podkreślić. Podoba mi się sposób, w jaki w końcu zostało to wszystko połączone w całość. A także bohaterowie i to, jaką przeszli przemianę po przeniesieniu się do innego wymiaru. Tak, jakby w swojej pierwotnej rzeczywistości byli tylko gośćmi. Obcymi niezbyt dobrze czującymi się we własnej skórze. A ten alternatywny wymiar dał im możliwość ponownego określenia siebie. Odkrycia, kim są tak na prawdę. To taka trochę baśń dla dorosłych, tak mnie się przynajmniej kojarzy. Znajdziemy tutaj zarówno Wielkie Zło, jak i szlachetnych bohaterów walczących z nim. Postacie, które irytują nas swoją głupotą i wielkich mędrców, znających tajemnice światów. Bajka miesza się z rzeczywistością w idealnie wyważonych proporcjach. Jest w tym świecie coś niezwykłego, co przyciąga i nie daje o sobie zapomnieć. Na początku aż tak tego nie czułam, przyznam, że nawet nie byłam zbyt przekonana do czytania tej książki. Ale to jedynie dowód na to, że trzeba na wszystko spojrzeć z szerszej perspektywy, by ocenić jakie to jest na prawdę. Dlatego też, już po skończeniu lektury, mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że książka podobała mi się nawet bardzo i straciłabym na prawdę wiele, gdybym rzeczywiście zostawiła ją nieprzeczytaną po tych kilku stronach.

Dodaj komentarz