Świat czarownic – w poszukiwaniu swojego miejsca

Wersja „Świata czarownic”, która trafiła w moje ręce, zdaje się być równie stara jak opisywany w niej magiczny świat. Choć większość kartek wypadła, to jednak okładki trzymają je wszystkie razem mocno, jakby nie chciały wypuścić tej pięknej opowieści. Bo trudno określić inaczej historię Simona Tregartha. Historię pełną magii, walki i wszystkiego co w fantastyce najlepsze.

Kiedy poznajemy Simona jest on człowiekiem, który wierzy tylko w to, co sam potrafi. Ucieka właśnie przed swoim największym wrogiem, a spotkanie z nim może skończyć się tylko w jeden sposób. I w tym to właśnie miejscu wkracza do akcji niejaki doktor Jorge Petronius, którego usługi są tyleż znane, co kosztowne. Jednak postawiony pod murem Tregarth, ku własnemu zdziwieniu, decyduje się na szalony krok przejścia do innego świata. Wedle słów Petroniusa mężczyzna trafi do miejsca, za którym jego dusza najbardziej tęskniła. Ostatecznie ląduje na dość dziwnym wrzosowisku i niemal natychmiast po przybyciu do tego dziwnego świata zostaje wplątany w jego konflikty. Ratując nieznaną sobie kobietę, która okazuje się później czarownicą, bezwiednie opowiada się po stronie Escarpu i zostaje wcielony do jego Gwardii. A czasy są niepewne, nawet bardzo niepewne. Nieznane zagrożenie jakim jest Kolder, po zajęciu Gormu jest coraz bardziej realne. Tym bardziej, że także inne krainy czyhają na suwerenność kraju rządzonego przez kobiety obdarzone Mocą. Tak więc Simon Tregarth staje do walki z tymi dziwnymi siłami, które nie pochodzą z tego miejsca i czasu. Przy okazji odkrywa, że nie on jeden jest obcym w tym świecie. Jednocześnie znajduje tu coś, czego jak dotąd nawet w sobie nie podejrzewał.

„Świat czarownic” to jedna z najlepszych książek fantasy jakie kiedykolwiek zdarzyło mi się przeczytać. Nie przeszkadza nawet momentami niedopracowany język czy styl, który nie jest idealny. To tylko nadaje tej opowieści o tym miejscu pełnym magii i żołnierzu, który czuje się w nim obco, mimo wszystkiego co dla niego zrobił. Jednak i on we właściwym sobie czasie znajdzie tam to, czego szuka jego dusza. Właśnie to złączenie dwóch światów: z jednej strony tak współczesne nam przecież czasy tuż po II WŚ, a już chwilę później zupełnie inny czas i przestrzeń. To wszystko jest tak niesamowite, że plus zdecydowanie przesłaniają minusy. Tak więc polecam, nie tylko miłośnikom gatunku, ponieważ jest to książką, myślę, że dość uniwersalna, która powinna przypaść do gustu szerszej publiczności.

Zakupić można tutaj.

Dodaj komentarz