Święte blizny – świat z magią czy bez?

Książka „Święte blizny” to kontynuacja świetnie napisanego pierwszego tomu „Wskrzeszenie magii”. Moim zdaniem jest to, jak do tej pory, jeden z najlepszych, jeśli nie najlepszy, cykl z tego kręgu literatury. I mówię to bez cienia przesady. Autorka potrafiła w swoich książkach zbudować świat, do którego po prostu chce się wracać. Połączenie dwóch różnych czasowo perspektyw, w których żyją bohaterowie sprawia, że siłą rzeczy zaczynamy się zastanawiać, jak w końcu się to wszystko ze sobą połączy. Naprzemienna narracja w tym wypadku jest wielkim plusem, co nie zawsze się udaje. Także i pomysł na fabułę, sam w sobie bardzo dobry i inny niż wszystko dookoła, został konsekwentnie zrealizowany także i w drugiej części. Podobało mi się szczególnie to, że autorka nie powieliła schematów, lecz postarała się o stworzenie odrębnej historii. Być może nie ma potrzeby rozbijania tego cyklu na poszczególne tomy. Jednak taka forma ma swój urok. Dzięki temu mamy czas na rozmyślanie o tym, co przeczytaliśmy, co wydarzy się dalej… Jest to coś, na czym wiele ta książka by straciła, gdyby została wydana w jednym tomie.

Chociaż zazwyczaj nie piszę o tym, dziś chciałabym wspomnieć o tym, jak książka jest wydana. Trzeba bowiem oddać wydawnictwu, że także i oni dołożyli swoją cegiełkę do budowy uroku tej książki. Świetnie dobrany papier oraz czcionka, dzięki której nie tylko dobrze się czyta, lecz także ładnie komponuje się pod względem wyglądu. Tekst na stronie jest rozmieszczony w logiczny sposób, z odpowiednimi marginesami. Wszystko to razem sprawia, że książkę czyta się na prawdę bardzo, bardzo przyjemnie. A skoro już mowa o wydaniu, to wspomnę także o okładce. Podobało mi się to, że jest utrzymana w stylu tej z części pierwszej, a jednocześnie stanowi odrębną, zamkniętą całość. Przy tym wszystkim w bardzo delikatny sposób nawiązuje do treści książki. Biorąc pod uwagę wszystko razem, polecam ten cykl wszystkim, którzy choć trochę lubią literaturę z kręgu fantastyki.

Dodaj komentarz