Szamański blues – kryzys u szamana

O czym jest ta książka?

Kryzys wieku średniego to nie przelewki. Zamiłowanie do szybkich samochodów i dużo młodszych partnerek to ciężki kawałek chleba. Nic więc dziwnego, że Witkac obarczony dodatkowo wiedzą o swoim pochodzeniu i prawdziwej naturze zaczyna czuć presję. Jakby tego wszystkiego było mało, nomen omen, duchy przeszłości dają znać o sobie. I są to bardzo atrakcyjne duchy, czy raczej duch, który przybrał bardzo realną i bardzo sugestywną formę. Pomimo tych wszystkich zmian w swoim życiu, Witkac próbuje trzymać się tego, co jest mu znane. Co jest niezmiernie trudne, bowiem jego dziedzictwo zaczyna coraz wyraźniej i natrętniej dopominać się swoich praw. Jak poradzi sobie z tym wszystkim lekko nieporadny Witkac? Przekonajcie się sami. Premiera książki „Szamański blues” już 15.01!

Książka „Szamański blues” to kolejny tom spod znaku toruńskiej sówki. Jednak tym razem zamiast gonić za Dorą i jej zwariowaną „rodzinką” naszym przewodnikiem jest o wiele spokojniejszy i wiodący mniej szalone życie Witkac. Nie oznacza to jednak, że zostajemy całkowicie pozbawieni wrażeń. Co to, to nie! Jak się okazuje szaman rodem ze starych filmów kryminalnych także potrafi wplątać się w niezłą aferę. Tym bardziej, na jego drodze zjawi się cień przeszłości, który sporo namiesza. Podziwiam trochę, że autorka zdecydowała się sięgnąć po tak, bądź co bądź, ciężką fabułę, w której nic nie jest oczywiste, a zło czai się w najmniej spodziewanych miejscach. Nie chcę zdradzać zbyt wiele, ponieważ trzeba to przeżyć samemu, niemniej jednak myślę, że fani twórczości Anety Jadowskiej nie poczują się rozczarowani pierwszą książką z nowego cyklu.

Uczynienie Witkaca głównym bohaterem ma swoje plusy przede wszystkim w tym, że książka wydaje się bardziej dojrzała, niż te z serii o Dorze. Wiadomo, że czarownica, która po drodze nabyła kilka cech innych ras jest szalona, nieobliczalna i nic jej nie zatrzyma. W „Szamańskim bluesie” dostajemy natomiast wyważenie i celową rozmyślność, a nawet planowanie kolejnych posunięć. Fajnie jest spojrzeć na świat oczami tego faceta z przeszłością i zobaczyć jak różny może być od tego, co już znamy. Witkac nie pcha się bez potrzeby w różne awantury, zdecydowanie też woli trzymać się na uboczu i nie zwracać na siebie uwagi. Nawet kiedy musi uratować czyjeś życie tropi zagadkę iście po męsku: podążając raz obranym tropem i krok po kroku rozwiązując pojawiające się przeszkody. To zdecydowanie odświeżające doświadczenie po przeżyciach na rollercoasterze jakim jest życie Dory Wilk.

Podoba mi się też to męskie oko, które śledzi kobiety w jego otoczeniu, taksując i oceniając je. Może niektórym wyda się to dziwne, że takie stwierdzenie pada ze strony kobiety, niemniej jednak jest w tym jakaś przewrotna przyjemność. Patrzeć oczami mężczyzny, którego niemniej jednak na kartach książki ożywiła kobieta, więc to jej spojrzenie w męski umysł tak na prawdę widzimy. Skomplikowane, ale podczas lektury nie będziecie o tym zupełnie pamiętać, zapewniam. Tak jak już mówiłam, „Szamański blues” to coś nowego, świeżego i fajnego, co zjawiło się w uniwersum Thoru. Myślę, że potrzebna była taka zmiana po tych wszystkich przygodach biegającej wszędzie czarownicy. Mam wrażenie, że szczególnie paniom przypadnie do gustu ten nieco chłopięcy i nieporadny urok Witkaca. Uważajcie jednak, bo macie wcale niezłą konkurencję!

Dodaj komentarz