Finale – ostateczna rozgrywka

To już ostatnia część serii zapoczątkowanej przez „Szeptem”. Jak dla mnie była to najlepsza seria o istotach nadprzyrodzonych, z tych, które ukazały się w ostatnich kilku latach na fali popularności jaką cieszył się „Zmierzch”. Jednak ta ostatnia część nieco mnie rozczarowała. Spodziewałam się, że będzie… no cóż. Lepsza. Zdecydowanie. Jednak wygląda to tak, jakby autorka […]

Cisza – ponownie utracone skrzydła

Korzystając z okazji postanowiłam się zabrać w końcu za trzecią część „Szeptem”. Książka, tak jak poprzednie części, wciągnęła mnie niesamowicie. Mało informacji plus bardzo dużo niewiadomych oraz świat pełen ponadnaturalnych istot jak zawsze kusi i zaprasza by pozostać w nim na dłużej. „Cisza” rozpoczyna się sceną przez chwilę nie zrozumiałą. I taka też jest fabuła, […]

Crescendo – życie pod skrzydłami anioła

Jakiś czas temu pisałam o „Szeptem”, nadszedł więc czas na odsłonę drugą historii Nory i Patcha. Na początku wszystko jest sielankowe. Młodzi się kochają, świata poza sobą nie widzą. Jednak jest tak tylko do czasu. W pewnym momencie coś złego zaczyna się zakradać między Patcha i Norę. Choć są ze sobą bardzo związani, to chłopak […]

Szeptem – jak na skrzydłach

Popularne ostatnimi czasy są te książki, w których występują postaci fantastyczne. Można wręcz powiedzieć, że wampiry i inne „istoty nocy” przeżywają swój renesans, choć może teraz ta moda nieco już przemija. Zapoczątkowana została zdaje się przez sagę „Zmierzchu”, którego teraz już chyba nikt nie lubi… Nie o tym dziś jednak. Przyznaję szczerze, że „Szeptem” dostałam w swoje ręce już kilka lat temu, ale to taka książka, którą można polecić zawsze. Ja pochłonęłam ją w jeden dzień, to było dosłownie kilka godzin. Po przeczytaniu ma się wrażenie, że nadal się żyje w tym świecie. Świecie przystojnych upadłych aniołów, które chcą odzyskać skrzydła. Tajemnice, których pełna jest ta książka, tylko przydają niezwykłego uroku jej czytaniu. Ale ćśśśś… o niektórych mówi się tylko szeptem.

Dla niektórych może się wydawać, że to kolejna ckliwa opowiastka o miłości śmiertelniczki i istoty nadprzyrodzonej (i znów ten nieszczęsny „Zmierzch”), jednak styl tej pisarki jest kompletnie odmienny. Nie tworzy ona baaaardzo rozwlekłych historii, wręcz przeciwnie. Poza tym lekkość jej pióra nadaje „Szeptem” pewnej szczególnej aury, która zatrzyma Was przy niej z pewnością na dłużej.

P.S. Niedługo postaram się opisać „Crescendo”, a „Finale” jest na mojej liście do przeczytania, więc za pewne za czas jakiś pojawi się tu także.