Tajemnica Christine Falls – dzieci jak towar

tajemnicachristinefalls

Są takie sprawy, w które lepiej się nie mieszać. Bywa jednak i tak, że to one mieszają się do naszego życia. Niewątpliwie na taką właśnie sprawę natrafił całkiem przypadkowo irlandzki patolog nazwiskiem Quirke kiedy po zakrapianej imprezie zszedł do swego biura i zastał tam swego kolegę po fachu a jednocześnie członka rodziny nad jakimiś dokumentami. Podejrzane wydało mu się nie tylko to, że siedział w jego gabinecie o dość późnej porze, lecz również samo przeglądanie dokumentów, z którymi nie miał nic wspólnego. Jeszcze bardziej tajemniczą wydała się ta sprawa, kiedy okazało się, że zwłoki młodej kobiety, której akt zgonu uzupełniał szwagier Quirke’a zostały przewiezione do kostnicy, mimo, iż nie przeprowadzono jeszcze sekcji zwłok. Jak się okazało, badanie wykazało zupełnie inną przyczynę śmierci niż ta, którą podał Mal Griffin, i która wpisana do stała do protokołu, który jakimś sposobem po prostu znikł z szafki na dokumenty. Jak się jednak okazało, to był tylko wierzchołek góry lodowej, którą odkrył Quirke. Tytułowa tajemnica Christine Falls była jedynie przykrywką dla znacznie głębiej skrywanego sekretu, w który zamieszana była niemal cała najbliższa rodzina dublińskiego patologa. Nielegalny proceder przerzucania niemowląt z Irlandii do Stanów, a później adopcji przez tamtejsze rodziny mógł z początku wydawać się szlachetnym dziełem pomocy, jednak po bliższym przyjrzeniu mu się na jaw wyszła brutalna prawda.

Gdzieś pomiędzy tym wszystkim snuje się główny bohater, czyli lekarz patolog po przejściach. Jego życie nie jest pasmem sukcesów, już od dzieciństwa niezbyt mu się w życiu powodziło. Miał jednak na tyle szczęścia, że sędzia Griffin wyciągnął go z sierocińca i dał dach nad głową i kochającą rodzinę. Później jednak nie było już tak pięknie. Quirke wraz ze swoim przyrodnim bratem poznali pewnego lata dwie siostry, z którymi później się ożenili, jednak on bardziej kochał Sarę, która nie została jego żoną. Natomiast Delia zmarła przy porodzie, po czym nie otrząsnął się jeszcze po wielu latach. Ma za to siostrzenicę, która zwraca się do niego z prośbą o pomoc, kiedy rodzice nie pozwalają jej wyjść za człowieka, którego pokochała. Jednak i jego prywatne życie skrywa tajemnice, o których Quirke nie ma pojęcia. A może po prostu nie chce o tym pamiętać…

Tym, o zwróciło moją uwagę w tej powieści, a także bardzo mi się podobało, było to, że głównym bohaterem, który rozwiązuje zagadkę śmierci młodej kobiety nie jest żaden policjant ani detektyw, ale zwykły człowiek. Trochę się już przejadły postaci zmęczonych życiem i pracą policjantów, którzy znów muszą znaleźć mordercę. Tutaj sprawa przedstawia się zupełnie inaczej i warto docenić to świeże podejście do tematu. Nie chodzi tu jedynie wyłącznie o odnalezienie sprawcy. W pewnym momencie to śledztwo przeradza się w poszukiwanie tego bardziej ukrytego sekretu, którego tak pilnie strzegą wszyscy dookoła, że nie wahają się wysłać najemnych zbirów z pogróżkami. Quirke, mimo iż dobrze wie, że to się może dla niego źle skończyć, drąży tę sprawę dalej dopóki nie dowie się wszystkiego na ten temat.

Dodaj komentarz