Tron półksiężyca – na ratunek raz jeszcze

Literatura, tak ta współczesna, jak i dawna, pełna jest istot nadprzyrodzonych, niezwykłych czy tworzonych za pomocą magii z gliny czy innych tego typu materiałów. Nie jest też niczym dziwnym wykorzystywanie motywów opartych na pewnych elementach religijnych. Po raz pierwszy jednak trafiłam na książkę, która łączy w sobie w tak niezwykły sposób jednocześnie chrześcijaństwo z islamem. Wydaje się, że takie połączenie jest wręcz nieprawdopodobne, jednak ciężko oprzeć się właśnie takiemu wrażeniu przy czytaniu tej książki: że spotykają się tam te dwa tak różne, a jednocześnie tak podobne do siebie światy.

Adulla, łowca ghuli zwany doktorem, jest już człowiekiem starym i zmęczonym życiem pełnym przygód. Dlatego przyjął na swego asystenta Rasida bas Rasida, młodziutkiego derwisza, który ledwie dwa lata wcześniej opuścił Lożę Boga, aby wyuczyć go swego zawodu. Jest on bowiem ostatnim z noszących niebrudzący się biały kaftan. Ostatnie wydarzenia, związane z tajemniczymi morderstwami, chce pozostawić młodszym od siebie, kiedy jednak okazuje się, że dotknęły on także rodzinę miłości jego życia, postanawia po raz ostatni zmierzyć się z mrocznymi siłami Zdradzieckiego Anioła. W momencie kiedy mówi, że to „już na prawdę ostatni raz”, nie zdaje sobie jeszcze sprawy z czym w gruncie rzeczy przyjdzie im się zmierzyć. Nie został bowiem sam na placu boju. Towarzyszą mu starzy przyjaciele i dwoje młodych: Rasid i Zamia, dziewczyna-lwica. Nieoczekiwanie też zyskują nowego sprzymierzeńca, który może zaważyć na powodzeniu ich misji.

Kiedy zobaczyłam na półce w księgarni „Tron Półksiężyca” moją uwagę przykuła przede wszystkim okładka, na której widnieje dość dziwna postać. Coś w rodzaju skrzyżowania asasyna z dementorem. Zaintrygowana minireklamą o tym, jakoby książka ta skrywała w sobie „świat ‚Baśni z tysiąca i jednej nocy'” postanowiłam zajrzeć do tegoż świata. Historia sama w sobie zdawała się być zupełnie zwyczajna, wręcz schematyczna, zawsze warto jednak próbować nowych rzeczy, więc czemu nie tego. I tym razem przeczucie mnie nie zawiodło: jak dla mnie książka jest świetna. Napisana przystępnym językiem, lekka i przyjemna lektura. Nie jest to taka standardowa historia, jak mogłoby się na pierwszy rzut oka wydawać. Autor tworzy intrygę dość prostą, a mimo to ciekawą. Szczerze polecam, nie tylko wielbicielom takiego typu literatury.

Dodaj komentarz