Trylogia Czarnego maga – świat pełen magii

Na moim blogu gościła już fantastyka polska, czas więc zabrać się i za tę zagraniczną. Dziś chciałabym napisać o trylogii jednej z najpoczytniejszych autorek ostatnich lat: Trudi Canavan. Trylogia Czarnego Maga to trzy książki traktujące o losach niezwykłej, choć biednej dziewczyny imieniem Sonea. Jak to zwykle bywa w takich historiach dziewczyna zostaje wplątana w wydarzenia historyczne i odegra niebagatelną rolę podczas wielkiej bitwy o wszystko…

„Gildia magów” to część pierwsza niniejszej trylogii. Poznajemy w niej Soneę i widzimy  pierwsze spotkanie z magami oraz odkrycie jej niezwykłej mocy. Doroczna Wielka Czystka staje się okazją do odkrycia talentu, który okazuje się być nieoszlifowanym diamentem. Jednak Sonea wcale nie ma ochoty zostać odkryta przez magów, których całe slumsy traktują jako wrogów. Z wzajemnością. W końcu jednak nie ma już innego wyjścia i dziewczyna trafia z najbiedniejszych dzielnic miasta do miejsca, które skupia dzieci wyłącznie najbogatszych rodów Imardinu. Wciąż poniżana, wytykana palcami, wręcz dręczona Sonea nie ma łatwego życia. Tym bardziej, że doświadcza tego nie tylko ze strony uczniów…

Następna w kolejności jest „Nowicjuszka”. Tu akcja nie skupia się jedynie na Sonei, poznajemy też inne wątki, książka „dzieje się” w wielu różnych miejscach na raz. Tutaj przenosimy się wraz z młodą nowicjuszką do rezydencji Wielkiego Mistrza, wyruszamy na wyprawę z Dannylem i, oczywiście, poznajemy dalsze tajemnice Gildii. Fabułę komplikuje również sprawa tajemniczych morderstw, które wydają się być rytualnymi. Pierwsze podejrzenie pada na osobę na najwyższym stanowisku w Gildii Magów, więc Sonea zaczyna obawiać się o życie swoje i swoich najbliższych…

Ostatnia część zatytułowana jest „Wielki Mistrz”. Zupełnie słusznie moim zdaniem, bowiem w tej odsłonie przygód Sonei mamy szansę poznać go lepiej, przyjrzeć się jego niezwykłej postaci, a także zrozumieć motywy jego postępowania. Co zmienia nasz stosunek do niego o 180 stopni. Z resztą nie tylko nasz…

Ogólnie rzecz biorąc Trylogia Czarnego Maga jest niezłą odskocznią od naszej szarej codzienności. Jest wręcz idealna dla tych, którzy fantasy czytają dla przyjemności i nie szukają w nim niebotycznie wysokiego poziomu pisania. Język i styl pisania autorki są, trzeba przyznać szczerze, bardzo kobiece. Postaci może nieco zbyt płaskie, niemniej przedstawione barwnie, co sprawia, że nie zauważamy pewnych niedociągnięć takich jak niedopowiedzenie pewnych wątków (czyżby autorka o nich zapomniała?) czy też powtarzanie pewnych myśli czy wydarzeń z różnych perspektyw, co czasem sprawia wrażenie, że gdybyśmy przeczytali książkę z punktu widzenia tylko jednego bohatera nic by nam nie umknęło. Celowo opis fabuły części trzeciej skróciłam jedynie do nakreślenia ogólnego tematu, gdyż opiera się ona na wyświechtanych w licznych tego typu dziełach schematach, których łatwo się domyśleć.

Dodaj komentarz