Tunele – wyprawa po wszystko

Nie od dziś wiadomo, że każdy reklamuje się jak może. Nie inaczej robią wydawcy; w końcu każdy chce zarobić. Nie zawsze jednak taka reklama jest adekwatna do treści książki. Czasem w gruncie rzeczy nie wiadomo czego się spodziewać, jeśli na okładce książki czytamy, że wydawcą jest człowiek, który odkrył serię o Harrym Potterze. Ma to być jakaś nobilitacja? Czy zapowiedź tego, czego mamy się spodziewać po treści tej książki? Jak dla mnie, w tym przypadku obie te opcje się nie sprawdziły. Nie wiem bowiem, co może mieć wspólnego książka o chłopcu, który był czarodziejem  z książką o kopaniu tuneli. Ale cóż. Takie życie.

Być może „Tunele” to książka dedykowana dzieciom, ja jednak dzieckiem nie jestem już od jakiegoś czasu, a mimo to, zrobiła na mnie niesamowite wrażenie. To opowieść o młodym chłopcu, który ma jedną ogromną pasję: uwielbia kopać tunele. Dzieli ją ze swoim ojcem, nieco zwariowanym archeologiem. Cała ich rodzina to taka przedziwna mieszanina, wydaje się, że żadne z nich nie pasuje do reszty. Matka siedzi dniami i nocami przed telewizorem, natomiast młodsza siostra Willa, Rebeca, jest niepoprawną pedantką i, mimo młodego wieku, zajmuje się wszelkimi domowymi obowiązkami. Kiedy więc doktor Burrows znika bez śladu, jak się początkowo wydaje, całe życie jego rodziny staje na głowie. Will z pomocą swojego przyjaciela Chestera odkrywa tunel, który wykopał jego ojciec. Kiedy w końcu udaje im się go na powrót odkopać trafiają do niezwykłego podziemnego miasta, rządzonego przez okrutnych Styksów. Jak się okazuje koniec tunelu oznacza dopiero początek podróży, pod ziemią bowiem Will odkrywa swoje prawdziwe pochodzenie, a Chester przechodzi ciężką próbę w tamtejszym więzieniu. I znów, kiedy wydaje się już, że wszystko dobrze się skończy, zdarza się nieprzewidziane i chłopcy znów wyruszają w drogę…

Ta powieść to coś więcej niż książka o kopaniu tuneli i odnalezieniu podziemnego miasta. To opowieść o niezwykłym chłopcu, który przeszedł długą i ciężką drogę tylko po to, aby ruszyć dalej. Jest to też niezwykły obraz przemiany jaka w nim zachodzi. Will po wyprawie do podziemi nie jest już tym samym lekkomyślnym chłopcem. Dojrzewa, uczy się, co jest dla niego ważne i co to znaczy być odpowiedzialnym za kogoś. Oprócz tego musi zmierzyć się z prawdą o sobie i swojej rodzinie, tej podziemnej, lecz także nadziemnej. Kiedy ginie jego przybrany ojciec, chłopak nie ma pojęcia, że jego życie dopiero przygotowuje się do fiknięcia potężnego kozła. 

„Tunele” to nie miła opowiastka na dobranoc, gdzie wszystko kończy się dobrze i bohaterowie żyli długo i szczęśliwie. Momentami brutalna, wzruszająca, rozśmieszająca i przede wszystkim przywracająca wiarę w ludzi niezwykła opowieść o wielkiej odwadze, która zostaje poddana ciężkiej próbie. Polecam czytelnikom właściwie w każdym wieku. Nigdy nie wiesz jakie sekrety kryją się pod Twoim domem.

Dodaj komentarz