Uwikłani. Hudson – romans męskim okiem

O czym jest ta książka?

Złe rzeczy w życiu zdarzają się nie tylko ludziom biednym. Hudson, choć ma w życiu wszystko, co można kupić za pieniądze, nie posiada najważniejszego: kochających rodziców. Jego matka i ojciec od zawsze są w stanie permanentnego konfliktu, który, niestety, odbija się na szczęściu ich dzieci. A także psychice, z czego Hudson doskonale zdaje sobie sprawę. Właśnie z powodu wychowywania się w takim domu nie odczuwa emocji, przeprowadza więc eksperymenty, w czasie których obserwuje reakcje emocjonalne innych ludzi. Daje mu to wielką satysfakcję, jednak tylko do pewnego momentu. Zniszczenie komuś życia to jedno, jednak zniszczenie go ukochanej osobie, to zupełnie inna sprawa.

Uważam, że romans powinien zawierać narrację z punktu widzenia obojga zainteresowanych. Zdecydowanie poszerza to spojrzenie na całość sytuacji, a i niejednokrotnie daje możliwość lepszego wczucia się w bohaterów. Dlatego też niezmiernie ucieszyłam się na wieść o tym, że moja ulubiona autorka erotyków postanowiła zrobić mi prezent w postaci historii opowiedzianej z punktu widzenia męskiej części duetu z „Uwikłanych”. I muszę przyznać, że lektura nie zawiodła moich oczekiwań. Dużo nowych, nieznanych faktów z życia Hudsona. Oprócz tego wspólna historia jego i Celii. Odkrywanie krok po kroku tajemniczego biznesmena od zupełnie innej strony. Jak dla mnie bomba. Ale i tak najlepsze w tym wszystkim była możliwość śledzenia tego, jak rozwijało się jego uczucie do Alayny. To dopiero było coś niesamowitego. Świetny pomysł i wykonanie także świetne. Nic dodać, nic ująć.

Ta powieść ma sens o tyle, że dzięki niej czytelnik ma szansę wejść głębiej w ten świat. Lepiej poznać Hudsona, z jego wadami i zaletami. Poznać całą jego historię, opowiedzianą jego własnymi słowami. To zdecydowanie pomaga zrozumieć jego zachowanie i motywy, które nim kierowały. Jak się okazuje, ten zwykle świetnie zorganizowany i poukładany biznesmen, to tylko pozór, postać wykreowana na potrzeby życia w wielkim świecie. Pod spodem zaś kryje się wrażliwy, kochający mężczyzna, który dba o osoby najbliższe jego sercu. Nawet pomimo tego, w jakiej rodzinie się wychował i co musiał znosić ze strony swojej matki. Nie sposób jest w pewnym sensie go nie podziwiać za to, jakim stał się człowiekiem i że miał dość siły, aby przezwyciężyć swoje uzależnienie od krzywdzenia ludzi poprzez emocjonalne eksperymenty. Choć on sam siebie nie docenia, to jednak zdecydowanie jest tutaj postacią bardzo pozytywną, której nie da się nie lubić. Nawet znając jego ciemne sprawy.

Chociaż bardzo lubię świat i bohaterów z serii „Uwikłani”, to cieszę się, że autorka zdecydowała się przedstawić ich historię z punktu widzenia Hudsona w jednym tomie. Tutaj nie chodziło o opowiedzenie jeszcze raz całej tej niełatwej historii, lecz przedstawienie nieco szerszej perspektywy. I, moim zdaniem, świetnie się to udało. Wyszła z tego powieść nie tyle powielająca poprzednie tomy, choć po części było to nieuniknione, co raczej uzupełniająca je o nowe fakty i smutną, w pewnym sensie, przeszłość Hudsona. Uważam, że to był świetny pomysł, na prawdę. A tych, którzy nie mieli jeszcze okazji czytać tej serii ostrzegam, że przeczytanie samego „Hudsona” nie wystarczy, aby poznać całą ich historię. Pewne fakty owszem, jednak to raczej widokówka z panoramą niż zwiedzanie na żywo. I właśnie dlatego jest to tak fascynujące. Zachęcam gorąco do lektury!

Dodaj komentarz