Uwodzicielka – miłość czy przeznaczenie?

O czym jest ta książka?

Lucilla od dziecka wie, że jest wybranką Pani, mającą stać na straży ziemi, na której jej rodzina żyje od pokoleń. Thomas, choć urodził się i przez długi czas mieszkał na ziemiach Pani, nie chce wracać na prowincję i pozostawiać swojego życia w Glasgow, na które ciężko pracował od wielu lat. Niepokojące wydarzenia na ziemiach ukochanego stryja zmuszają go jednak do odbycia podróży. Na miejscu okazuje się, że sytucja jest tak dramatyczna, że pomóc może tylko jedna osoba. Akurat ta, przed którą od tylu lat uciekał i którą najbardziej chciałby spotkać. Czy urok Lucilli, wspierany wolą Pani, złamie postanowienie Thomasa? Czy jednak wolna wola zatryumfuje nad przeznaczeniem?

Muszę przyznać, że Stephanie Laurens zrobiła na mnie duże wrażenie swoimi książkami. Jej rodzina Cynsterów, której losy przedstawia nam najpierw w serii „Cynsterowie”, jest po prostu niesamowita. I cieszę się, że zapoczątkowała już kolejną sagę, w której przedstawia dzieje następnego pokolenia. „Uwodzicielka” jest książką drugą z serii. I o ile zasadniczo przeczytanie pierwszego tomu, ani całej poprzedniej sagi, nie jest niezbędnie konieczne do zrozumienia tej książki, to moim zdaniem warto to zrobić. Tam jest trochę jak w serialu, w którym najpierw poznajemy rodziców, ich dzieje, a później przez lata ich role przejmują ich dzieci. Jak dla mnie jest to coś niesamowitego, z czym do tej pory nie miałam okazji się zetknąć. I jestem absolutnie zachwycona. Nie jest to może najbardziej wysublimowana literatura na świecie, niemniej jednak na prawdę warto sięgnąć po coś takiego od czasu do czasu. Chociażby po to, żeby oderwać się od codziennego życia. Przeżyć te wszystkie przygody, które przeżywają bohaterowie, by później wrócić do swojego życia z uśmiechem oraz myślą, że także i w naszym życiu dzieje się wiele dobrego.

Sama „Uwodzicielka” zbudowana jest wokół postaci dwojga głównych bohaterów. W ich przypadku wszystko jest jednocześnie bardzo proste i mocno skomplikowane. Oboje zostali wyznaczeni do tego, aby pełnić w życiu określone role. Ona – pogodziła się z tym dawno temu i chętnie poddałaby się woli przeznaczenia w postaci bardzo przystojnego Thomasa Carricka. Z kolei on zaplanował swoje życie już dawno i nie ma najmniejszej ochoty tych planów zmieniać. Nawet dla tak pociągającej kobiety jaką niewątpliwie jest Lucilla Cynster. Brzmi jak typowy romans, jakich wiele już napisano, wydano i przeczytano. Co zatem wyróżnia tę konkretną książkę spośród innych? Chociażby fakt, że jej bohaterowie nie są sztucznymi tworami nie mającymi wiele wspólnego z prawdziwymi ludźmi. I to właśnie mi się podoba, że oni są po prostu podobni do nas. Bez zbędnego udziwniania i usztywniania. utorka bierze na warsztat parę i przedstawia ją nam taką, jaka jest. Ze wszystkimi wadami i zaletami. Niczego nie ukrywa, bo też i nie ma takiej potrzeby.

„Uwodzicielka” to jedna z tych książek, które czyta się z wielką przyjemnością. Jest wprost idealna do tego, by przez jeden lub dwa dni porozkoszować się chwilą tylko dla siebie, w jakimś ustronnym miejscu z kubkiem wyśmienitej kawy w ręku. Odnoszę czasem wrażenie, że czytelniczki nieco wstydzą się przyznać do czytania tego typu literatury. Tak jakby dla odmiany chęć poczytania o czymś miłym i przyjemnym miała być wyznacznikiem czegokolwiek. Tak na szczęście nie jest i mam nadzieję, że nigdy nie będzie. Zachęcam wszystkie panie do przeczytania tej książki, ale jednocześnie ostrzegam, że Cynsterowie wymagają wiele uwagi. Kiedy już się sięgnie po choćby jedną książkę opisującą ich losy, ciężko jest potem porzucić tę drogę i nie pochłaniać kolejnych tomów, by dowiedzieć się, jak potoczyły się losy innych członków tej wielkiej, nieco niekonwencjonalnej, lecz jakże prawdziwej i serdecznej rodziny.

Dodaj komentarz