Wielka księga horroru t. 2 – boisz się już..?

Po to, by nie psuć sobie zabawy postanowiłam przeczytać drugi tom „Wielkiej księgi horroru” od razu po pierwszym. Niestety wielkie było moje rozczarowanie względem tego właśnie drugiego tomu. Ale po kolei.

Tym razem najlepsze opowiadanie było jednocześnie najdłuższym. Nosi ono tytuł „Człowiek, który wysiadł z Pociągu Duchów”. Uznałam je za najlepsze, ponieważ wyróżnia się i to dość mocno na tle pozostałych. Jest w nim wszystko co lubię w horrorze: ciekawi bohaterowie, strach i ciekawa fabuła. Jak na opowiadanie, nawet o tak dużej objętości, autor stworzył na prawdę kawałek fajnego świata, w którym każdy znajdzie coś dla siebie. Napisane ciekawym językiem, sprawia, że po prostu chce się je czytać. Taki „mały” prezencik na koniec.

Natomiast opowiadanie, które mnie osobiście podobało się najmniej, to „Wszystkie domy zniknęły, zalało je morze”. I nie podoba mi się ono od samego tytułu, aż po ostatnią kropkę w ostatnim zdaniu. Czyta się je bardzo topornie ze względu i na styl autorki i na przemieszanie retrospekcji i z tym, co dzieje się w czasie teraźniejszym w życiu bohatera. Ponad to nie ma tu ani grama strachu, który przecież dobry horror powinien zawierać. Już bardziej odczuwa się tu rozczarowanie i niechęć, by dalej brnąć przez to opowiadanie i pytać siebie „Ile jeszcze stron do końca?”, zastanawiając się, czy nie zostawić go niedoczytanego w połowie i nie przejść do następnego.

Jest jeszcze jedno opowiadanie, które chciałabym wyróżnić, na szczęście w jak najbardziej pozytywnym sensie. Jest to ultrakrótkie opowiadanie zatytułowane „Szafki”. Zajmuje dosłownie dwie kartki formatu a5, jednak na tak niewielkiej przestrzeni autor zawarł tyle emocji, że wprost nie jest się w stanie przejść obok niego obojętnie. Przeraża z siłą huraganu, kiedy już wtargnie do naszego umysłu ciężko jest się pozbyć tego niemal rzeźnickiego obrazu, który w pewnym momencie serwuje nam pisarz. Słowo „serwuje” w jakiś makabryczny sposób jak najbardziej pasuje do tego opowiadania. Jednym słowem: mało treści, lecz przerażająca dawka emocji.

Ogólnie rzecz biorąc „Wielka księga horroru tom 2” rozczarowuje. Po na prawdę trzymających poziom opowiadaniach z tomu pierwszego spodziewałam się czegoś lepszego niż to co było mi dane przeczytać.

Dodaj komentarz