Włoskie szaleństwo – jak stać się panną młodą?

Na początku średnio mi się ta książka podobała. Chyba ze względu na ten charakterystyczny styl Cabot. Za bardzo kojarzył mi się z jej serią dla nastolatek. Ale później przekonałam się, że to dość ciekawa książka i nawet warto ją przeczytać. Spodobało mi się, że uczyniła swoją główną bohaterkę taką trochę niezdarą, która zachowuje się w taki bardzo typowy, czy wręcz – stereotypowy, sposób kiedy jest za granicą. Pierwszy raz. Miejscami jej reakcje są na prawdę przezabawne, kiedy ekscytuje się czymś lub wścieka na rzeczy, które dla innych są zupełnie oczywiste. Jeśli chodzi jeszcze o akcenty humorystyczne, to maile od jej matki gdzie w każdym z nich jest wzmianka o przeróżnych dziwnych wypadkach spotykających jej ojca.

Na koniec autorka tłumaczy skąd się wzięła inspiracja do napisania tej książki. Nie zagłębiałam się w to jakoś szczególnie, jednak zwróciła moją uwagę jedna kwestia. Mianowicie tego, że stwierdziła, że dla czytelników bardziej interesująca będzie historia stawania się panną młodą niż samego ślubu. I miała rację. To, w jaki sposób opisała perypetie świadków było wciągające. A gdyby opisała przygotowania do ślubu, nawet z komplikacjami? No cóż. To już by chyba nie było to samo. Dzięki temu tematowi wyszła jej ciepła i pełna humoru opowieść o sprzeczkach i przekomarzaniach dwojga ludzi, któych nie łączy absolutnie nic. Za to dzieli wszystko. Tu nawet nie liczy się, że od samego początku wiadomo jak się to wszystko skończy. Ostatecznie wszystkie takie książki się tak kończą. Coś takiego czyta się dla samej przyjemności poznawania historii i obserwowania rozwoju wydarzeń.

Zdecydowanie polecam w zasadzie wszystkim kobietom. Niezależnie od aktualnej sytuacji sercowej.

Dodaj komentarz