Wrota. Tom 2 – w poszukiwaniu przygody

Czy wspominałam, że życie Strażnika Wrót bez Wrót jest jedynie jałową egzystencją? Jak się okazuje, niebyt jednak nie przychodzi od razu. Królewna Salianka, która omal nie zginęła w bitwie z egzorcystami, ocała tylk dzięki poświęceniu demona. Jednak Wrota, przestraszone możliwością rychłej śmierci swojego nosiciela uciekły do umysłu jej matki. Tym samym Salianka pozostała sama w swoim umyśle. W końcu. Jedna radość nie trwała długo. Jak się okazuje nagły brak towarzystwa do rozmowy, które nosi się stale ze sobą także może stać się uciążliwy. Tym bardziej, że wredny niebyt wyciąga swoje łapy coraz częściej po Panią Twierdzy. Na domiar złego, a może właśnie dobrego?, porywają ją egzorcyści, którzy chcą zniszyć siedzibę zła wszelkiego raz na zawsze.

I znów bajka, która ma być niby dla dzieci, okazuje się czymś zupełnie innym. Co prawda są tu smoki i księżniczki, a także bohaterowie, którzy próbują ratować damy w opałach. Tylko jakoś tak się ciągle składa, że to rzeczona dama musi wciąż owego bohatera ratować z różnych opresji. Niestety, tak to już jest z idealistami, którzy widzą świat po swojemu i nie da się im wytłumaczyć, że nic nie jest tylko czarne lub tylko białe. Mało tego owa dama nie tylko ratuje swojego bohatera, lecz także wyrusza z misją wzięcia odwetu na swych prześladowcach. Dlaczegóż więc miała by wracać do domu? Tym bardziej, że zostało jej już niewiele czasu na zrealizowanie swoich ambitnych planów.

Jak i w pierwszym tomie, mamy tutaj bajkę raczej dla dorosłych, która ukazuje świat w nieco krzywym zwierciadle, który jednak mówi bardzo dużo o nas samych.

Dodaj komentarz