Zabawy z bronią – niebezpieczne hobby

O czym jest ta książka?

Młody chłopak z dobrej szkoły popełnia samobójstwo. Niby zwyczajna sprawa, ofiara i morderca to ta sama osoba. Jednak matka nie chce przyjąć do wiadomości tej wersji wydarzeń i prosi policję o dokładniejsze sprawdzenie tego, co dokładnie działo się w szkole jej syna. Policja być może nie zajęłaby się tym, jednak niedługo później wydarza się następna tragedia – rówieśniczka tragicznie zmarłego nastolatka także strzela sobie w głowę. Dwie identyczne śmierci nastolatków uczęszczających do tej samej szkoły skłaniają policjantów do wnikliwego przyjrzenia się tamtejszym uczniom. To, co odkryją przejdzie czyjekolwiek oczekiwania.

Samobójstwo to specyficzny rodzaj zbrodni. Ofiara i morderca to ta sama osoba. Właściwie więc w takich wypadkach nie ma wiele do zrobienia poza potwierdzeniem, że faktycznie było to samobójstwo, a nie upozorowane na nie morderstwo. Kto jednak mógłby chcieć zabić nastolatka? Łatwiej jest przyjąć wersję o tym, że zrobił to, ponieważ znęcano się nad nim w szkole. Nadal jest to tragedia, niemniej jednak takie wyjaśnienie sprawia, że nie trzeba się nad tym dłużej zastanawiać, prowadzić dochodzenia. W końcu wszystko jest jasne i nie ma potrzeby dalszego roztrząsania tej sprawy. Choć na co dzień nie chcemy o tym myśleć, to jednak przemoc i narkotyki są dość powszechne w wielu szkołach, także i tych uznawane za prestiżowe. W książce „Zabawy z bronią” Faye Kellerman pokazuje, że złe rzeczy przytrafiają się nie tylko dorosłym. I nie tylko oni popełniają zbrodnie. Powieść jest ciekawa z tego względu, że porusza tematy, o których zazwyczaj się nie mówi, a nawet jeśli to bardzo niechętnie.

Z drugiej strony nie jest to typowy kryminał, w którym ktoś ginie i przez resztę książki obserwujemy wysiłki policji mające na celu odnalezienie sprawcy. Już pomijając fakt, że było to samobójstwo, a więc sprawcę znamy. Chodziło mi raczej o to, że lwią część książki zajmuje historia pewnego interesującego nastolatka, który zakochuje się pierwszy raz w życiu. Przyznam szczerze, że nawet w książkach dla młodzieży nie spotkałam się z tak ciekawym przedstawieniem tematu. Także ze względu na to, jak bardzo intensywne jest to uczucie, co zostało przez autorkę świetnie oddane. Z pewnością nie jest to typowa powieść, do jakich zostaliśmy przyzwyczajeni. Jest w niej coś nowego, świeżego, o sprawia, że czyta się ją tym przyjemniej. Zamiast mrocznego, pełnego krwi kryminału otrzymujemy raczej studium ludzkiej psychiki. Zamiast szukać mordercy, szukamy przyczyn tego strasznego czynu, motywów kierujących tak młodym człowiekiem w chwili jego popełniania. A jakby obok tego całego zła rodzi się dobro. Bo takie właśnie jest życie, że pomimo całego bólu i śmierci, jaki jest codziennie udziałem wielu osób, życie toczy się dalej. I nawet z powodu największej tragedii nigdy nie powinniśmy zapominać o tym, że my nadal żyjemy. I powinniśmy ten fakt wykorzystać w najlepszy możliwy sposób.

„Zabawy z bronią” to z pewnością nie jest wysublimowane arcydzieło słowa pisanego mające dopieścić najbardziej nawet wysmakowane gusta. Niemniej jednak poleciłabym ją wszystkim, którzy lubią książki zawierające w sobie tajemnicę do rozwikłania, nie będące jednocześnie zbyt oczywistymi. Dość nieoczywisty dobór bohaterów sprawia, że książka jest tym ciekawsza. Postaci nastolatków są wykreowane bardzo wiernie, nie jako wyobrażenie o nastolatkach jako takich. I ta właśnie wiarygodność w przedstawianiu bohaterów bardzo mi się w tej książce spodobała. Jest to zdecydowanie element powieści, który decyduje o tym, czy jest ona dla czytelnika interesująca czy też nie. Zdecydowanie przyjemniej czyta się o postaciach, które równie dobrze mogłyby istnieć w prawdziwym świecie. Dlatego też oceniam to zdecydowanie na plus. Jedynym, co czego mogłabym się przyczepić jest nieco zbyt banalna fabuła. Zagadka niby jest, ale jakoś się w tym wszystkim rozmywa i z zasadzie ciężko jest coś konkretnego o niej powiedzieć.

Dodaj komentarz