Zabić drozda – trudna lekcja tolerancji

Myślę, że temu, kto czytał bądź oglądał „Zieloną milę” temat, który porusza książka prezentowana w dzisiejszym wpisie nie będzie obcy. Chociaż dzisiaj wydaje się, że sytuacja się odwróciła, to jednak trudno odmówić realizmu autorce „Zabić drozda”. Problem rasizmu, choć może nie w takim stopniu jak wtedy, jest żywy do dziś. A ta powieść pokazuje, że nie zawsze wszystko jest czarno-białe i czasem nasza niechęć może prowadzić do prawdziwej tragedii.

Jest lato w małym miasteczku Maycomb, gdzieś w Alabamie. To mieścina jakich wiele. Wszyscy wszystkich znają, każdy jest w jakimś stopniu spokrewniony z resztą mieszkańców. Jak w każde inne lato Smyk, mała dziewczynka, wraz ze swoim bratem Jemem i kuzynem, który przyjechał do ciotki na wakacje, szukają rozrywek właściwych dzieciom. Głównie jest to próbowanie wywabienia z domu Boo Radleya, sąsiada, o którym krążą różne niesamowite historie. Jednak te wakacje staną się nieoczekiwanie pewną próbą i jednocześnie ukształtują te młode charaktery na całe życie. Senne życie miasteczka burzy bowiem sprawa bez precedensu: znany i powszechnie szanowany adwokat, Atticus Finch, podejmuje się obrony Murzyna oskarżonego o gwałt na biednej białej dziewczynie – Mayelli Ewell. Choć ojciec dzieci zdaje sobie sprawę z konsekwencji, jakie będzie musiał ponieść zarówno on jak i jego rodzina, wie także doskonale, że gdyby nie podjął się tego zadania postąpiłby niezgodnie ze swoimi przekonaniami. Z początku dzieci są złe na ojca za to, że naraził je na przykrości ze strony rasistowsko nastawionej społeczności miasteczka. Z czasem jednak zaczynają rozumieć, co na prawdę jest w życiu ważne.

Powiedzieć cokolwiek więcej o fabule, to byłaby zbrodnia, tak więc zostawiam to w takiej formie jak jest. Zajmę się takim razie czym innym. Pierwszym co mnie w tej książce urzekło, było to, że napisana została jako swoisty pamiętnik kobiety już dorosłej, wspominającej to jedno szczególne lato ze swojego dzieciństwa. Przez to przedstawione tam wydarzenia i przemyślenia bohaterki wydają się być bardziej dopracowane, wyważone. Poza tym, przedstawienie tego tematu z perspektywy dziecka jest czymś niezwykłym. Dzięki temu widzimy, czujemy więcej. Tego się nie da opisać. O tym po prostu trzeba przekonać się samemu. Za kunsztem tej książki przemawia także język – prosty, którym autorka wyraża wszystko to, co najważniejsze w maksymalnie zrozumiałych słowach. To jedna z tych książek, które zapamiętuje się na zawsze i które w jakimś stopniu potrafią czasem wpłynąć na nasze życie.

Zachęcam do zakupu tutaj.

Dodaj komentarz