Zachód słońca w Central Parku – każdy może kochać

O czym jest ta książka?

Frankie zna Matta odkąd oboje byli dziećmi. Ich przyjaźń jest dla niej bardzo ważna, ważniejsza niż mogłaby przyznać sama przed sobą. Skrzywdzona przez dość burzliwe rozstanie rodziców nie wierzy w romantyczną miłość i związki na całe życie. Obawiając się emocjonalnego odrzucenia, nie chce angażować się w żadne poważne więzi. Jednak Matt nie zamierza się poddać tak łatwo i w zanadrzu ma dla niej wiele miłości i zaufania. Krok po kroku odkrywa dotąd skrzętnie skrywane tajemnice Frankie. Czy jednak widmo tragicznego dzieciństwa i wciąż obecna w życiu dziewczyny destrukcyjna matka nie przekreślą możliwości zbudowania wspólnego szczęścia?

Książki Sarah Morgan to coś więcej niż zwykle romanse. To niezwykle historie, napisane przyjemnym językiem, zawierające w sobie całe spektrum różnorodnych emocji. To również autentyczni bohaterowie borykający się z problemami i pokonujący je. Paige, Frankie i Eva to niezwykłe kobiety. Historia tej pierwszej została opisana w książce „Bezsenność na Manhattanie”. W „Zachodzie słońca w Central Parku” z kolei poznajemy bliżej kolejną z nich – Frankie. Z nich trzech to właśnie ona jest najbardziej zamknięta w sobie. I nic dziwnego, to co przeżyła w dzieciństwie pozostawiło głęboki uraz i spowodowało niezdolność dziewczyny do okazywania emocji. Zdrada ojca i późniejsze nieodpowiedzialne zachowanie matki utwierdziły ją w przekonaniu, że nie istnieje coś takiego jak zdrowy związek, nie mówiąc już o udanym małżeństwie. Dlatego kiedy jej najbliższy przyjaciel, Matt, zaczyna interesować się nią w nieco bardziej romantycznym sensie dziewczyna wpada w autentyczną panikę. Boi się odrzucenia, więc postanawia jak najszybciej go do siebie zrazić. Nie docenia jednak tego, jak silne może być uczucie i jak zdeterminowany jest człowiek zakochany.

Ta książka to jedna wielka dawka emocji. Szczęście, smutek, miłość i gniew mieszają się na kartach tej powieści tworząc coś na prawdę pięknego. Być może historia Frankie i Matta nie jest specjalnie wyjątkowa czy oryginalna, jednak nie o to w tym chodzi. Zdecydowanie ważniejsze jest przesłanie jakie płynie z całej tej książki, jak i w ogóle serii Pozdrowienia z Nowego Jorku. Lojalność wobec przyjaciół. Pomoc tym, którzy sami nie są w stanie sobie poradzić z życiowymi problemami. Zaufanie przede wszystkim. Wszystko to jest ważne w życiu naszych bohaterów i wydają się oni być bardzo autentyczni dzięki temu. Ciepli i bliscy. Chciałoby się mieć takich przyjaciół, aby można było na nich liczyć w ciężkich chwilach, a także samemu być w potrzebie wsparciem dla nich. Wracając jednak do historii dwojga głównych bohaterów, może się ona podobać właśnie z tego względu, że tu nic nie jest proste i łatwe. Na wszystko muszą zapracować, oboje. Na szczęście, zaufanie, miłość. A mimo to wydaje się, że ich wysiłki nie wystarczą, że mimo wszystko przeszłość Frankie nie pozwoli jej na poddanie się temu uczuciu w całości. Wszystko to buduje autentyczność zarówno bohaterów, jak i samej historii.

Romanse mają to do siebie, że bardzo łatwo jest w nich przekroczyć granicę kiczu i z dobrej historii zrobić nieciekawą historyjkę. Na szczęście Sarah Morgan ma w tej kwestii świetne wyczucie. Książki, jak już wspominałam, są na prawdę emocjonalnie angażujące, niemniej jednak nadal prezentują wysoki poziom. To ten rodzaj literatury, który łączy w sobie prostotę z nutką autorskiego wyrafinowania. I, jak dla mnie, sprawdza się wyśmienicie. Od pierwszej do ostatniej strony bawiłam się świetnie z wszystkimi poznanymi teraz i wcześniej bohaterami. Przeżywałam ich rozterki i po cichu kibicowałam zakochanym. Moim zdaniem o to właśnie chodzi w literaturze – o to zaangażowanie czytelnika w powieść, którą właśnie czyta. Bez tego książka jest jedynie zbędnym przekazem o zerowej treści. Jeśli nie wnosi nic do mojego życia to nie jest godna uwagi i zapamiętania. Seria Pozdrowienia z Nowego Jorku ma to do siebie, że chcąc nie chcąc wzbudza emocje i zapada w pamięć. Wniosła do mojego życia wiele dobrego i uważam, że te książki na prawdę warte są tego, aby po nie sięgnąć. I z wielką niecierpliwością wyglądać będę kolejnej książki, w której wreszcie Eva z sercem na dłoni znajdzie miłość swojego życia. A może autorka postanowi wyswatać także innych bohaterów? Czas pokaże, a ja jestem pewna, że o kimkolwiek będzie następna książka z pewnością będzie równie dobra, jak jej dwie poprzedniczki i równą chęcią ją przeczytam.

Dodaj komentarz