Recenzja książki „Zakochany duch” – niebiańska awaria

Życie po śmierci od zawsze stanowiło dla ludzi tajemnicę, a jednocześnie przedmiot rozważań. Także Carroll w swojej książce „Zakochany duch” podnosi tę kwestię. Jego opowieść jednak nie traktuje o tym, jak on wyobraża sobie życie po śmierci, bowiem jego bohaterowie nie umarli, żyją, choć nie powinni. A wszystko to za sprawą awarii systemu w Niebie.

Ben Gould od dawna już powinien być martwy. Jednak tak nie jest. Wciąż chodzi, czyta, gotuje. Jednak wypadek, któremu uległ, a który powinien zakończyć się śmiercią, zmienił jego życie raz na zawsze. Od tamtej pory nic już nie było takie samo, a wręcz stawało się coraz bardziej niesamowite i przerażające. To doprowadzi też do rozstania z ukochaną, German Landis. Po tym jedynym co ich łączy, jest Pilot, kundel wzięty ze schroniska. Choć mieszka u Bena, to także German opiekuje się nim. Należy też wspomnieć o Danielle Voyles, która, podobnie jak Ben, miała wypadek śmiertelny i wciąż żyje. To ona, choć nieświadomie, stała się po części przyczyną rozstania Bena i German. A wszystko to z powodu tego, że mężczyzna, niezależnie od swojej woli, może oglądać świat jej oczami. Im obojgu zagraża włóczęga Stewart Parrish, który okazuje się być wysłannikiem jakiejś tajemniczej istoty, która za wszelką cenę chce utrzymać ład we wszechświecie.

Kim jest tytułowy „Zakochany duch”? To Ling, niepozorna kobieta, mówiąca głosem Bena Goulda. Każdy człowiek ma swoją zjawę. Ich zadaniem jest przybycie na ziemię na krótko przed śmiercią człowieka, którym akurat się zajmują, i uporządkowanie jego spraw, kiedy już jest po wszystkim. To właśnie ona zakochuje się w German. Z początku nie widzi jej nikt oprócz Pilota. Po jakimś czasie jednak, zmuszona zaistniałymi wydarzeniami, ujawnia się. Traci przy tym część swoich mocy, a w końcu wszystkie. Nie jest więc już wsparciem dla Bena, który sam musi poradzić sobie z tym błędem w niebiańskim systemie dyspozycji śmierci.

Nie jest to moje pierwsze spotkanie z tym autorem. Na tej podstawie więc mogę powiedzieć, że ta książka nieco mnie rozczarowała. Gdzieś zniknęła ta niezwykła magia, którą emanowały wcześniejsze książki Jonathana Carrolla. Sam pomysł jest nawet w miarę ciekawy, nie powiem. Akcja toczy się wartko, jednak postaci są jakieś takie płaskie. Bez wyrazu. Przeskakiwanie z przeszłości do teraźniejszości i na odwrót oraz zaczynanie opowieści praktycznie od końca nie wyszło na dobre tej książce. Sprawia to wrażenie totalnego chaosu, który chyba miał być w zamierzeniu artystycznym i mającym na celu zmuszenie czytelnika do myślenia, jednak w trakcie coś chyba nie wyszło. Ogólnie książka „Zakochany duch”, pomimo tych kilku niedociągnięć, jest całkiem dobra. Nie polecam jednak zaczynania od niej przygody z tym autorem. Można sobie wyrobić, zupełnie niepotrzebnie, nieprawdziwą opinię o jego twórczości.

Dodaj komentarz