Zapach gorzkich pomarańczy – gdzie przeszłość miesza się z teraźniejszością

zapachgorzkichpomaranczy

Mamy rok 2001. Główna bohaterka, Emma Temple, niedawno dowiedziała się, że jest w ciąży ze swoim byłym partnerem, który zdradził ją ze swoją przyjaciółką. Załamana śmiercią matki oraz zawodem, jaki sprawili jej najbliżsi, postanawia wyjechać do Hiszpanii i zamieszkać w domu, który otrzymała w spadku po matce. Jej dziadkowie są przeciwni temu pomysłowi, ze względu na zbliżający się termin rozwiązania, jednak to nie jedyne ich zmartwienie. Oboje dobrze wiedzą, że za tym domem kryje się historia przeszłości, w której oboje brali udział, jednak nigdy nie wyjawili swoich tajemnic ani Emmie, ani jej matce. Mimo to, kobieta decyduje się na wyjazd za granicę. Chce w Hiszpanii rozpocząć nowe życie, jest pełna pomysłów i zapału, by tam rozkręcić od podstaw swoją własną firmę perfumiarską. Z pomocą sympatycznych robotników z Polski remontuje swój nowy dom i pomaga ubogiemu chłopakowi, który w dzień jej przyjazdu sprzedaje kwiaty pod bramą rezydencji, otworzyć własną kwiaciarnię. Kiedy wydaje się, że powoli zaczyna się jej wszystko układać, na jaw wychodzą rodzinne tajemnice, które od lat skryte były za zasłoną milczenia.

Jednak historia Emmy, to dopiero połowa opowieść, ta, która rozgrywa się w teraźniejszości. Jednocześnie bowiem zostajemy wprowadzeni w świat wojny domowej w Hiszpanii, w której bierze udział babka dziewczyny, Freya, oraz jej brat Charles. Dzięki równoległemu prowadzeniu narracji dowiadujemy się o wszystkim mniej więcej w tym samym czasie co główna bohaterka. Jednak warto dodać, że i w przeszłości dzieją się rzeczy warte uwagi. Rodzeństwo bowiem właśnie tutaj znajduje swoje drugie połówki, cierpi i kocha na miarę swoich czasów. A także walczy, w obronie prześladowanych, za wolność, którą Franco chce odebrać wszystkim. Pojawiają się tutaj także inne ciekawe postaci, które wnoszą wiele życia do całości powieści. Niektóre z nich można spotkać także w teraźniejszości. Wystarczy tylko dobrze poszukać.

Cała książka jest w sumie bardzo ciekawa. Aż do ostatnich stron właściwie nie wygląda na harlequina, choć po trosze jednak nim jest. Mimo to, czyta się ją bardzo przyjemnie, zupełnie inaczej niż zwykłe romansidło, którym zazwyczaj usiłuje się zabić nudę w oczekiwaniu na coś lepszego. Podobało mi się to, że główna bohaterka ma w sobie tyle odwagi, by zostawić całą swoją przeszłość i po prostu wyjechać, by w zupełnie innym kraju zacząć wszystko od nowa. Choć wszystko tu kręci się wokół miłości, trudno nazwać tę książkę banalną. Nie ma w niej nic, co mogłoby przypominać te sztampowe romanse, które w pewnym momencie stają się mdłe i nie do zniesienia w większych ilościach. Tutaj mamy krew, brud i śmierć. Tutaj mamy codzienne problemy i zmagania wojenne. A wszystko to przeplata się ze sobą jak w barwnym kobiercu, od którego nie jesteśmy w stanie odwrócić wzroku. Po przeczytaniu natomiast książka pozostawia po sobie miły niedosyt, który sprawia, że ta historia zostaje nam w pamięci na długo.

Dodaj komentarz