Zapach lawendy – zakochać się latem

O czym jest ta książka?

„Gorące lato” to opowieść o samotnej matce, która zakochuje się w zupełnie nieodpowiednim dla niej mężczyźnie. Choć od początku wiadomo, że ten związek nie ma większych szans na przetrwanie, to jednak oboje zdają się dążyć do tego, aby wpaść w jeszcze większe kłopoty. „Miodowy miesiąc w Prowansji” opowiada historię miłosną z nieco innej perspektywy. Nasi bohaterowie są już po ślubie, jednak jest to typowe małżeństwo z wyrachowania. Billie i jej despotyczny mąż muszą dopiero odkryć, co tak na prawdę ich połączyło. „Na południu Francji” z kolei jest o parze, której małżeństwo jest oparte na wzajemnym zaufaniu i miłości. Niedługo jest im jednak dane cieszyć się sobą nawzajem. Jedno wydarzenie zmienia ich życie na zawsze. Czy po latach będą umieli wyjaśnić sobie błędy przeszłości?

Wakacje to czas, kiedy decydujemy się na rzeczy, których normalnie byśmy nigdy nie zrobili. Bo jesteśmy poza domem, bo nie obowiązują nas zwykłe normy. Bo na wakacjach można więcej. Na przykład zakochać się w osobie, której nawet nie powinniśmy poznać. Albo od razu wyjść za mąż, w końcu wakacje są krótkie, nie ma na co czekać. Odnalezienie żony-uciekinierki to także niezły pomysł na wakacyjną przygodę. Takie właśnie propozycje przygotowały dla nas trzy autorki, których opowiadania składają się na książkę „Zapach lawendy”. Choć napisane przez nie historie są proste, żeby nie powiedzieć: przewidywalne, to mają w sobie niezwykły klimat południowych części Europy. Piękne krajobrazy stanowią tło dla trzech historii miłosnych, z których każda ma w sobie wszystko, co niezbędne: zakochaną w sobie parę, trudności stojące na drodze szczęściu i, oczywiście, romantyczne zakończenie. To książka idealna do zabrania ze sobą na wakacje. Lekka, łatwa i przyjemna, sprawi, że chwile spędzone na wylegiwaniu się na plaży nabiorą rumieńców. Nie tylko dzięki działaniu słońca.

Te historie, choć nieskomplikowane, mają w sobie nieodparty urok. Każda z autorek świetnie potrafiła oddać klimat miejsca, w którym rozgrywała się fabuła. Do tego stopnia, że podczas lektury ma się wrażenie, że siedzimy sobie wygodnie na leżaku obserwując bohaterów na własne oczy. Taka wprawka przed faktycznym wyjazdem na wymarzone wakacje. Sami bohaterowie, trzeba to przyznać, też są całkiem ciekawie przedstawieni. Choć mamy okazję „przebywać” z nimi tak krótko, to jednak zawiązuje się jakaś nić sympatii dla tego jacy są i tego, co ich w życiu spotyka. Wymaga to niemałego doświadczenia od autora, żeby zrobić coś takiego w ograniczonej przestrzeni i chociażby dlatego „Zapach lawendy” godzien jest naszej uwagi. Ta książka to bardzo malowniczy i ciepły tryptyk, który sprawia, że robi się nam lepiej na sercu. Taki detoks od codzienności w postaci trzech cukierkowych opowiadań o miłości i przezwyciężaniu przeszkód niezbędny jest od czasu do czasu każdej kobiecie. Tym bardziej, że każda z tych niby banalnych historii została opowiedziana w niebanalny sposób doprawiony subtelnym humorem. Świetnie wyważone proporcje dobrze dobranych składników sprawiają, że po prostu chce się tę książkę czytać.

Jednak tym, co najbardziej mnie urzekło w „Zapachu lawendy” jest niesamowity nastrój, jaki stworzyła każda z autorek. Tę książkę po prostu czuć latem na kilometr. Przepiękna, zwracająca uwagę okładka w kolorze słonecznie żółtym to jedynie preludium. A w środku czeka na nas opis trzech niesamowitych miejsc, które sami chcielibyśmy jak najszybciej odwiedzić. Nie tyle opisy robią tutaj różnicę, co ogólnie nastrój, fabuła, coś, co trudno mi jest dokładnie określić. Ale to istnieje i jest na tyle wyraźne, że przykuwa czytelnika do książki na długie godziny. Myślę, że także i ta prostota, o której pisałam wcześniej, ma w tym swój udział. Nie używam tutaj tego słowa w znaczeniu pejoratywnym, wręcz przeciwnie właśnie. Letnie lektury muszą być jak wakacje: przyjemne i leniwe. Takie książki są po to, aby się odstresować, oderwać od codziennej rzeczywistości. Tak jak podczas wakacyjnego wyjazdu pozwolić sobie na coś odmiennego, nawet jeśli zazwyczaj sięgamy po zupełnie inne rzeczy. „Zapach lawendy” spełnia wszystkie niezbędne warunki do tego, aby być dodatkowym, czytelniczym, promieniem słońca w te wakacje i jako taki powinien znaleźć się na liście niezbędnych rzeczy, które ze sobą na nie zabieramy.

Dodaj komentarz