Zielony zakątek – (nie) idealna idylla

Miasteczko Cedar Cove to malownicza miejscowość, w której wszyscy znają wszystkich. Wiedzą nawzajem o swoich kłopotach i smutkach, lecz też i o radościach, mniejszych i większych. Czasem jednak to zainteresowanie nie wynika wyłącznie z chęci niesienia pomocy sąsiadom. Takie miasteczka zazwyczaj kryją w sobie także wiele mrocznych sekretów, kłótni i problemów, o których nikt nie ma ochoty mówić głośno. Nie inaczej jest tutaj. Kilka par, których losy śledzimy ma okazję przekonać się, że życie nie zawsze układa się tak, jak byśmy chcieli. Czasem o swoje szczęście musimy walczyć. Co jednak zrobić, gdy ta walka z góry skazana jest na przegraną?

W życiu bohaterów powieści „Zielony zakątek” dzieje się dużo. Śmierć i życie przeplatają się ze sobą, tworząc kobierzec codziennych dni. Nie omija ich nic, co mogłoby się przytrafić każdemu z nas. Przeżywają, tak jak my, wzloty i upadki, cieszą się i smucą. Do jednych szczęście się uśmiecha, zakładają rodziny, mają dzieci. Inni z kolei mają w życiu pod górkę, los nie jest dla nich zbyt łaskawy. Dzięki takiej różnorodności nie nudzimy się w tym wykreowanym w książce świecie. Mamy okazję poznać bohaterów, którzy są tacy jak my, co sprawia, że jednych lubimy bardziej, innych mniej. Niemniej jednak dostrzegamy u wszystkich jedną cechę: za nic nie chcą poddać się temu co w ich życiu złe.

Recenzja opublikowana dzięki współpracy z wydawnictwem MIRA

Dodaj komentarz