Zodiak – nieuchwytny zabójca

Książkę Roberta Graysmitha czyta się dobrze i źle. Dobrze, ponieważ posiada tę lekkość pióra sprawiającą, że niektóre książki po prostu chce się czytać. Natomiast źle dlatego, że posiadając minimalną wrażliwość na ludzką krzywdę ciężko jest znieść ogrom tego okrucieństwa zadawanego ofiarom przez mordercę. Nie ma tam szczegółowych opisów ciał czy innych elementów, od których roi się w literaturze z zakresu kryminałów, thrillerów czy choćby horrorów, a jednak „Zodiak” przeraża bardziej, niż niejedna z książek z tychże półek. Dlaczego? Odpowiedź jest chyba prosta: inaczej podchodzi się do książki, która opisuje prawdziwe osoby i zdarzenia. Zawsze łatwiej jest poradzić sobie z tym, co pozostaje jedynie w sferze wyobraźni.

Ciężko mi jest pisać recenzję tej książki, bowiem trudno oceniać ją w kategoriach książek, które zawierają czystą fikcję literacką. Bądź co bądź „Zodiak” to zapis rzeczywistego śledztwa dziennikarskiego w sprawie, która wydarzyła się naprawdę, wiele lat temu. Jedyny wspólny punkt odniesienia stanowi właściwie jedynie styl autora. Robert Graysmith napisał swoją książkę w tak, jak gdyby zaczynał z założeniem prowadzenia jej w pewny określony wyraźnie na początku sposób. Na szczęście po jakimś czasie zarzucił ten nieco zbyt sztywny styl i opisywał swoje działania i rozgrywające się na przestrzeni lat wydarzenia bardziej swobodnie. Dzięki temu książka nie jest jedynie suchą relacją; staje się zapisem śledztwa, w które autor zaangażował się osobiście. Świadczą o tym choćby emocje, które w niebezpośredni sposób zawarł w opowiadaniach o poszczególnych etapach dochodzenia, a przede wszystkim o jego przełomowych momentach, kiedy to udawało mu się odkryć kilka faktów sugerujących, kto ukrywał się przez te wszystkie lata pod pseudonimem Zodiak.

Myślę, że książkę warto przeczytać ze względu na to, że autor bardzo rzetelnie przedstawił tę zajmującą umysły wielu ludzi sprawę. Ujawnił także wiele faktów, które nigdy wcześniej nie były podane do publicznej wiadomości. Interesujący jest sam pomysł przedstawienia całej tej sprawy, z założenia, w sposób jak najbardziej bezstronny. W miarę jednak postępów w śledztwie autor mimowolnie angażuje się także coraz bardziej w swoją opowieść, dzięki czemu czyni ją jeszcze bardziej realistyczną.

Dodaj komentarz