Zwierciadło Merlina – zabawki w rękach bogów…

Andre Norton to pisarka obdarzona niewątpliwym talentem do łączenia w swoich książkach współczesności, czy wręcz przyszłości, z zamierzchłymi czasami, kiedy to ludzie czcili Słońce jako boga. Nie inaczej jest też w kolejnej pozycji, zatytułowanej „Zwierciadło Merlina”. Ta właściwość jej książek sprawia, że stają się one niezwykłymi opowieściami, które dosłownie się chłonie. Odrobina magii, którą posługują się bohaterowie, dodaje jedynie charakteru, zarówno samym postaciom, jak i całej opowieści. Tym razem na kartach jej powieści za pomocą magii słowa ożywa legenda od zawsze i na zawsze kojarzona z pewnym krajem na wyspie.

Pewnego wieczoru Brigitta, córka wodza jednego z plemion zamieszkujących górzyste tereny Brytanii, zostaje nawiedzona przez obcą istotę, jednego z Panów Przestworzy. W ten sposób zostaje matką Myrddina, zwanego przez pobratymców „bez ojca urodzonym”. Dzięki wstawiennictwu i opiece Lugaida, miejscowego druida cieszącego się dużym szacunkiem, chłopiec nie zostaje całkowicie odrzucony. A jego misja nie pochodzi z tego świata. Dzięki temu, że został wyznaczony do wypasania zwierząt odkrywa jaskinię, w której ktoś umieścił pewne dziwne urządzenia. Tam też znajduje się lustro i ława, na której chłopiec, a później mężczyzna spędzi wiele godzin ucząc się swojego dziedzictwa. Zadanie, które ma do wykonania to doprowadzenie do obsadzenia na tronie Brytanii człowieka, który wprowadzi pokój i będzie w stanie go utrzymać. Kiedy już się to dokona, następnym zadaniem będzie umieszczenie w odpowiednim miejscu nadajnika, który wezwie do przybycia Panów Przestworzy. Jest jednak ktoś, kto chce mu przeszkodzić i ma po temu odpowiednie przygotowanie. Tak, jak Panowie Przestworzy wychowali sobie Merlina, tak ich Nieprzyjaciele ukształtowali na swoje podobieństwo Nimue, znaną później jako Pani Jeziora. Tych dwoje, choć stoją po przeciwnych stronach barykady, to para bardzo sobie bliskich ludzi. Niestety, nie pozostawiono im wolnej woli względem tego, czy kiedykolwiek zaznają szczęścia bliskości drugiego człowieka…

„Zwierciadło Merlina” to książka dość osobliwa. Za pomocą przywołania starodawnej legendy o królu Arturze autorka próbuje schować pewne rozważania dotyczące zarówno życia w ogólności, jak i sensu tego w co wierzymy i czemu je poświęcamy. Ta pozycja jest jednocześnie podobna i zupełnie odmienna od serii o Simonie i świecie rządzonym przez czarownice. Choć z drugiej strony ciężko jest te książki porównywać. Tak czy inaczej, jeśli ktoś już miał styczność z twórczością Andre Norton to się nie zawiedzie. Jeśli dopiero zaczynasz przygodę z tą autorką, to też jak najbardziej polecam, bo to książka, która faktycznie warto przeczytać.

Dodaj komentarz